A już miałem nadzieję, że nie będzie chętnych i nigdzie nie pojadę. Wyjdę z twarzą z tego wszystkiego. Choć na wszelki wypadek nie puściłem jeszcze farby do nikogo. Wie jedynie najbliższa rodzina. Znaczy Basia, Konrad, moi rodzice. No i jeszcze koleżanka kawowa i kolega śniadaniowy. To wszyscy wtajemniczeni. Oczywiście mój blog też. Wczoraj przyszedł mail potwierdzający termin. Tak jak się obawiałem, lecimy tydzień wcześniej, czyli dokładnie w wielki czwartek. Pierwszy raz w życiu nie będzie mnie we święta wielkanocne. Na szczęście lecimy z Warszawy, nie z Berlina. Lecimy z przesiadką w Dubaju. Nie zwiedzę sobie Dubaju, bo będziemy tam w nocy. Mogę pozwiedzać jedynie lotnisko. Ale samo to, że będę w Dubaju i tak jest fascynujące. Dowiedziałem się też paru innych rzeczy o wyjeździe. Potwierdzono, że rower mogę oddać w Krakowie i zapomnieć o nim na czas podróży. Nie trzeba żadnych szczepień i nie trzeba załatwiać Wizy. Okazuje się też, że jedynie na dwóch noclegach nie będzie dostępu do prądu. A ja już zakupiłem powerbank i robię sobie następny bateryjny. Jedzie na razie nas 6 osób w tym pilot. Na razie nadal jestem przerażony.
Komentarze
Ech! Rozbudziłeś moją ciekawość!