Spacer skałkowy

Wreszcie słoneczne wolne sobotnio-niedzielne dni. Aż dwa. To niepojęte tej zimy. Korzystając z tych słonecznych chwil. Nie zwlekając. Z rana wyruszyłem do dolinki. Już od pewnego czasu korciła mnie pewna skałka w dolince. Chciałem sobie tamtędy wejść. Wejście może i wygląda jakoś niebezpiecznie, ale w rzeczywistości nie ma najmniejszego zagrożenia przy zachowaniu elementarnych zasad bezpieczeństwa. Widać zresztą na filmie, że nie nastręcza to większych trudności. W zasadzie do celów filmu wybrałem trudniejsza drogę. Oczywiście gdyby wejście okazało się niemożliwe. Nie pchałbym się dalej. Jak widać można wejść asekurując się jedna ręką. To po prostu stromy stok, nic więcej. Chciałem też wypróbować technikę filmowania z kija. Filmik zakrawa na obciachowy, ale moim celem było sprawdzenie jak się robi film w taki sposób. Gdzieś, już, nie wiem gdzie to podpatrzyłem. Wyszły bardzo fajne efekty. Szczególnie gdy dokonuje się obrotów, lub gdy przekłada się kij z ręki do ręki zmieniając strony świata. Zejście zrobiłem po zboczu słynnej "Sokolnicy" To najwyższą skałkami na Jurze licząc od podstawy.

Komentarze

henryk pisze…
Super,podoba mi się!Aparat mogłeś uszkodzić!W jakich butach podchodziłeś?:)))
Nomad pisze…
Zwykłe buty trekingowe za kostkę.
henryk pisze…
Tempo w jakim poruszałeś się po tym zboczu bez żadnych wstecznych poślizgów i jeszcze kamerka.Myślałem że założyłeś raki.Niemcy którzy kiedyś mieszkali w G.Sowich chodzili zimą w butach z kolcami,które były przymocowane na stałe do podeszwy buta(0,5cm).Zakładali,raczej przykręcali raki na"żabki".Były dwuczęściowe,na przednią podeszwę i tylną.Służył do tego specjalny kluczyk.W latach 50-tych miałem w ten sposób przykręcane łyżwy,strasznie obrywały podeszwy.Później miałem z blaszką pod tylną podeszwą,nie niszczyły już butów.Do poniemieckich nart miałem buty robione przez szewca.Nie stosowano gwoździ i kleju,były szyte,a podeszwy były mocowane drewnianymi kołkami,czubki ścięte,krótka cholewka zapinana na dwie sprzączki.Poniemieckie narty mam z okuciami"kandahar"i bambusowe kijki.Wszystkie te"antyki"zachowałem i zamierzam oddać do jakiegoś skansenu.Szkoda żeby te rzeczy uległy zniszczeniu i zapomnieniu.Miłego weekendu.