Kolejny raz zrezygnowaliśmy z wyjazdu w Tatry. Prognoza na dziś zapowiadała zachmurzenie umiarkowane do dużego. A nawet możliwość występowania burz. Byłem skłonny zaryzykować, ale znajomi się trochę przestraszyli i w efekcie siedzimy w domu. To znaczy oni mają do nas przyjechać. Pójdziemy gdzieś na spacer po okolicy i zrobimy sobie ognisko w dolinkach. Jak zaglądam na kamerę, to faktycznie nad tatrami jest bardzo chmurnie. Bałem się, że faktycznie nigdzie nie pojedziemy i zaplanowałem wczorajszy dzień. Początkowo chciałem pojechać rowerowo przez Beskid Śląski. Od Bielsko-Białej na Szyndzielnie, objechać dookoła i wrócić przez Skrzyczne. Ale żal mi się zrobiło, że Basia tak sama siedzi.
I poszliśmy sobie pieszo. Przeszliśmy od Szyndzielni. Na góre wjechaliśmy kolejką. Z dwóch powodów. Chcieliśmy się przejechać po prostu gondolą i chcieliśmy wrócić na osiemnastą do domu. Zresztą mieliśmy iść dziś w Tatry. Przeszliśmy od Szyndzielni przez Klimczok i tu zeszliśmy sobie na przełęcz, której nie pamiętam nazwy. Dzięki temu zobaczyliśmy Skrzyczne i zawróciliśmy w górę, aby dojść przez Błatnię z powrotem na parking pod Szyndzielnią. Było bardzo upalnie. Ponad 30 stopni i duszno. Pogoda dopisała co widać na zdjęciach.
I poszliśmy sobie pieszo. Przeszliśmy od Szyndzielni. Na góre wjechaliśmy kolejką. Z dwóch powodów. Chcieliśmy się przejechać po prostu gondolą i chcieliśmy wrócić na osiemnastą do domu. Zresztą mieliśmy iść dziś w Tatry. Przeszliśmy od Szyndzielni przez Klimczok i tu zeszliśmy sobie na przełęcz, której nie pamiętam nazwy. Dzięki temu zobaczyliśmy Skrzyczne i zawróciliśmy w górę, aby dojść przez Błatnię z powrotem na parking pod Szyndzielnią. Było bardzo upalnie. Ponad 30 stopni i duszno. Pogoda dopisała co widać na zdjęciach.
Komentarze
Pozdrawiam.
W Beskidzie Śl. nie byłam wieki, a obeszłam go w szkolnych czasach na obozach wędrownych dość dokładnie.
Ale, czas płynie, zdjęć nie ma, zapomina się;(
Mówisz, że było gorąco i duszno, ale nie przeszkadzało Wam to?Zazdroszczę;)