Zmęczenie

No i sobota też bardzo pracowita. Rano niestety lało. Około 12:30 jednak na tyle się rozpogodziło, że dało się coś robić na ogrodzie. Zebrałem się więc i wyszedłem kończyć obrzeże przy kominku. Dokończyłem je, obudowałem końcówkę z wysepką kwiatową kamieniami wapiennymi, zrobiłem przejście przez obrzeże i nawet wyłożyłem schodek pod przejściem płytami wapiennymi. Słowem skończyłem całe obrzeże. W poniedziałek muszę kupić korę i zasypać świeżą. Już nie będę tam nic robił, dodatkowo teraz kostka z jednej strony i kamienie z drugiej spowodowały, że w środku zrobiło się korytko. Muszę je wypełnić korą. W tamtym roku nawtykałem tam gałązek i praktycznie wszystkie się przyjęły. Skończyłem znowu o 21:00. Dziś leje od rana, a jakże. Pojechałem do rodziców z Konradem i wyciągnąłem ich na dni Benedyktyńskie do Klasztoru nad Wisłą. Kopiłem sobie znowu to karmelowo-miodowe piwo. Zwiedziliśmy też kościół który tam jest. Jest przepiękna ambona, jakby część łodzi. Pochodziliśmy też trochę nad samą Wisłą. Potem wróciliśmy do domu i nie wiem czy tą pogodą, czy pracą jestem okropnie zmęczony. Chętnie poszedł bym do sypialni i tak jak stoję położył się do łóżka i chyba momentalnie zasnął.

Komentarze

marko pisze…
Proponuje mala przerwe w pracach domowo ogrodowych tym bardziej ze mamy mundial z RPA, moze kibicujesz wybranej druzynie, pozdrawiam
Nomad pisze…
Jakby nie koledzy w pracy, to w zasadzie nie wiedziałbym, że jest ten cały mundial. Należę do tej nielicznej grupy, dla której piłka nożna jest mniej więcej tak samo atrakcyjna jak zawody w rzucaniu młotkiem do TV.
marko pisze…
Mam troch podobne podejscie z tym ze lubie ten sport w dobrym wydaniu, liga mistrzow ale to mundial kibicuje Holandii.
Anna Bucholc pisze…
a ja tym razem oglądam i muszę przyznać, że nawet ciekawe... Kibicowałam Kamerunowi i jestem bardzo za Paragwajem - a przerwa w pracach bardzo Ci się przyda ;)