Potem zacząłem się zastanawiać jak te ściany w końcu zrobić. Sama konstrukcja była prosta. Musiałem więc ją trochę jeszcze przebudować. Po pierwsze wymyśliłem, że u dołu dam takie same belki konstrukcyjne 12x12 aby te szklane ścianki na czymś stały. Teraz belki na których opiera się dach są pochyłe. Nie mogę przecież na ukos docinać tych szklanych ścianek. Tak więc trzeba było dorobić poprzeczne belki na prosto. Dzięki temu główne ściany będą prostokątne i tylko u góry między dachem, a belką zostanie trójkątna przestrzeń. Najgorzej było samemu podnieść na wysokość dwa i pół metra belkę o długości czterech metrów. Belka 12x12 cm waży co najmniej 30 kg. Wymyśliłem to tak, bo jeszcze przecież trzeba ją ustawić z dokładnością do kilku milimetrów w pionie. Dociąłem na wcisk. Z jednej strony dokręciłem takie stalowe płytki na których oparłem belkę, a z drugiej strony zacząłem ją podnosić i na zasadzie tarcia blokować. Gumowym młotkiem pukając to z jednej, to z drugiej strony ustawiłem równo. Wtedy mogłem dopiero przykręcić. Potem znowu wymyśliłem, że skoro ma to być zamknięte, to oczywiście muszę zrobić drzwi przed schodami. Tak więc trzeba było zrobić konstrukcję w której osadzę drzwi. Znowu wymyślna konstrukcja z belek. Jak pomyślałem o drzwiach, to stwierdziłem. Chcę całe ściany z jak najwęższym łączeniami, a tu nagle toporne drzwi. Też muszą być przecież przezroczyste i z jak najwęższą framugą. Wszystko to spowodowało, że padło na poliwęglan lity. Jest droższy od komorowego, ale zupełnie przejrzysty jak szkło i co najmniej pięć razy lżejszy. Ponadto da się w nim bez problemu wiercić a nawet go wyginać. Nie rozbija się przy byle stuknięciu. W zasadzie można nim rzucać. Wymyśliłem sobie, że osadzę go w takich aluminiowych ceownikach o wysokości 1 cm. Zamówiłem, przywieźli i się załamałem.
Dobra, to napiszę wreszcie o tym ogrodzie zimowym. Od pewnego czasu taras przed domem zaczął się sypać. Był zrobiony około 20 lat temu. Płytki zaczęły gdzieniegdzie podchodzić wodą, a i całość była zrobiona tak, że tylko na wierzchu była płyta z betonu, a boki i cała podstawa po prostu z pustaków tych niebieskich. To niezbyt trwała konstrukcja zważywszy, że ciągle jest wystawiona na działanie pogody. Ponadto była tam w lecie patelnia, wiec nie do końca spełniał zadanie. Mniej więcej na początku tego roku na jakimś spacerze zobaczyłem ogród zimowy przy jakimś domu i zaświtała mi myśl. Zacząłem drążyć temat. Nająłem najpierw ekipę aby poprawiła i poszerzyła taras. Nadlali betonu na całą konstrukcję. Teraz to jest ponad 6 metrów na prawie 5. Co prawda w to wchodzi jeszcze ganek i schody. Co daje grubo ponad 20 m2 powierzchni całego tarasu do zagospodarowania. Potem zacząłem szukać kogoś, kto zrobi konstrukcje. Jednak jak zacząłem sprawdzać ceny takich konstrukcji aluminiowo szklanych, to wymiękłem. Dodatkowo tylko standardowe konstrukcję. Czyli ściana domu i prostokątny ogród zimowy. A tu niestety wystający ganek i na dodatek schody. Aby przykryć schody, a na tym zależało nam najbardziej, trzeba wejść pod okno w kuchni lekkim spadkiem, a potem zdecydowanie zmienić kąt aby wyjść ponad drzwi w ganku i jeszcze nie rozbić sobie głowy na schodach. A teraz w stronę ogrodu musi być podniesione o jakiś metr aby zrobić spadek w stronę ogrodu i być powyżej z kolei okna na ganku. Straszna ekwilibrystyka. Szukałem chyba z pół roku kto by podjął się zaprojektowania tego sensownie i zrobienia takiej konstrukcji drewnianej. W końcu znalazłem rozsądnego stolarza. Stwierdził że ostatecznie jest w stanie to zrobić, ale będzie to karkołomna konstrukcja. Ale jak już zrobił, stwierdził, że w sumie miałem dobrą wizję i wyszło to zadziwiająco dobrze. Powiem szczerze, że sam w pewnym momencie zwątpiłem tłumacząc mu o co mi chodzi. W końcu stanęła drewniana konstrukcja pod koniec sierpnia.
Zanim jeszcze stanęła to zwierzyłem się stolarzowi, że ja to chcę zamknąć. Z przesuwnymi drzwiami przezroczystymi. Wtedy jeszcze miałem na myśli jakieś wielkie okna balkonowe. Tyle, że powierzchnia tych okien, to 13 metrów na długość i wysokość 2,5 metra. Po pierwsze najwyższe okna jakie znalazłem, to ciut ponad 2 metry. Zresztą byłoby to toporne, bo w takich oknach szerokość framugi to co najmniej 10 cm. Mnie zależało aby to były całe tafle szkła. Z kolei bezpieczne lub hartowane szkło jest bardzo ciężkie i drogie. Dach oczywiście od początku był planowany jako poliwęglan komorowy. Zastosowałem taki 16 mm. To lekka konstrukcja i dość trwała. Wybraliśmy dymiony aby uchronić ten ogród zimowy od zrobienia tam cieplarni w której by się nie dało wysiedzieć. Plan na ten rok był taki, aby przykryć schody. W efekcie przykryłem schody i cały taras. Wszystko to nie takie proste, bo poliwęglan ma sporą rozszerzalność cieplną. Trzeba go montować na specjalnych taśmach poślizgowych. Otwory na śruby muszą być odpowiednio większe aby całość nie strzelała przy zmianach temperatury. Do tego trzeba odpowiednio zamknąć komory poliwęglanu. Od góry inna taśma od dołu inna. Do tego specjalne profile zamykające inne poziome inne pionowe. Wiele musiałem poczytać i się nauczyć. Udało się jednak super. Oczywiście sam ogród zimowy jest zrobiony prosto, ale dom do którego jest przyczepiony już nie. Więc trzeba było się trochę nakombinować. Ponadto samemu wrzucić płytę 2,5 m na 4,5 na wysokość ponad trzy metry od ziemi. Ustawić ją i przykręcić to duże wyzwanie. Bowiem od zawsze robię wszystko sam. Bardzo wymyślne konstrukcje podtrzymujące musiałem zrobić.
Poliwęglan nawet 6 mm, bo taki zamówiłem gnie się pod własnym ciężarem. To są płyty 2,5 metra wysokości i na szerokość od 84 do 132 cm. Bo tak sobie to zmierzyłem. Po trzy płyty między belkami pionowymi. Od razu okazało się, że te prowadnice są stanowczo za płytkie. Musiałem dodać z jednej strony jeszcze profil “L” o wysokości 2,5 cm do których będę mógł przykręcić ten poliwęglan, aby po prostu się nie wysunął przy byle podmuchu wiatru. Zdało to doskonale egzamin. Co prawda zamontowałem go przy temperaturze 10 stopni i teraz nie wiem, czy jak przyjdzie 30 nie wygnie się za bardzo rozszerzając. Zobaczymy w lecie. W tej chwili są już wszystkie ściany zamontowane. Pozostał tylko jeszcze jeden problem do pokonania. Wymyśliłem, że w każdej przestrzeni pomiędzy belkami pionowymi będą przesuwane drzwi aby można je w lecie otwierać i się tam nie upiec. Te drzwi mają jeździć na kółkach po prowadnicach tak jak drzwi przesuwne w szafie. Tyle że tu będą miały wysokość 2,5 metra i 1,2 metra szerokości. Muszą być sztywne, bo nie będą nigdzie uchwycone. Na razie plan jest taki, że rama będzie z jednego profilu “U” 8x8 mm i grubości ścianki 1mm do tego kolejny profil 12x12 i grubości 2mm. Idealnie się wpasują i usztywnią konstrukcję. Dodatkowo jeszcze wymyśliłem sobie, bo jednak to myślę za mało. Pionowo profile 12x12 przykręcone z jednej i drugiej strony płyty. Na szerokości po dwa. Myślę, że to wystarczy. Dodatkowo aby na wszelki wypadek zabezpieczyć przed wypadnięciem z prowadnic tą przesuwną ściankę. Znowu zastosuje z jednej i drugiej strony profile “L” o wysokości 2,5 cm Jak wypadnie to oprze się na tym profilu i łatwo będzie można wprowadzić na prowadnice ponownie. A być może nawet da się to tak blisko zrobić, że po prostu nie wypadnie tylko się oprze. Zobaczymy jak się za to zabiorę. Przynajmniej w teorii powinno to działać i być sztywne. Zobaczymy. Nie wiem czy w tym roku sobie już nie odpuszczę, bo mróz na zewnątrz i ciemno. Co prawda zrobiłem tam też do tej pory całą instalację elektryczną i światło. Planowałem jednak w tym roku dokończyć meble w kotłowni.






Komentarze