Zero waste

Sam nie wiem, czy jakoś specjalnie przejmuje się losem planety. Czy po prostu jest to kolejna rzecz, którą chce realizować. Tak po prostu, bo mi się spodobała i zastanawiam się na ile tak można. Chyba kiedyś Konrad rzucił takie hasło i mi się spodobało. Najpierw nabyłem na allegro lniane siateczki i płócienny worek. Zawsze irytowało mnie wkładanie chleba do folii. To samo banany. Po przywiezieniu do domu bywały wilgotne. Teraz w piekarni pani już mnie rozpoznaje i wie, że mam swój worek na chleb. Nie tylko na placu Imbramowskim, ale również w zwykłym Auchan mogę zapakować owoce do lnianych siateczek i okleić metką. Może faktycznie taka lniana siateczka waży kilka gramów więcej niż woreczek foliowy. Ale postęp ma swoją cenę. Nigdy jeszcze nie zwrócono mi na to uwagi. Jedyny problem, to metki niezbyt dobrze trzymają się tej siatki. Kolejna rzecz jaka mi przyszła do głowy.
To czemu ja płacę za wodę w butelce - Muszyniankę tak średnio kilkaset razy więcej niż za tą którą mam w kranie? No owszem tamta gazowana, ale jak chodzi o minerały, to raczej moja bije na głowę Muszyniankę. Mam w kranie źródlaną wodę z jury ze źródła Graność. Do tego wieczny problem z kupowaniem i ze stosem pustych butelek. Kupiłem sobie metalową butelkę 1 litr. Nalewam do niej odrobinę soku własnej roboty lub miodu. Do tego trochę soku z cytryny. Kranówa i do lodówki. Po dwóch tygodniach stwierdzam, że mi bardziej smakuje. Teraz przyszedł czas jeszcze na kupowanie różnych rzeczy do własnych pojemników. Kupuję np. Takie polędwiczki wędzone z łososia. Bardzo lubię. Zawsze były pakowane w taką foliową zalepioną torbę. W pewnym momencie gdzieś na sklepie przeczytałem, że można używać własnych pojemników na różne produkty. Wystarczy je okleić jednorazowo u ochrony. Tak też zrobiłem z dwoma pojemnikami. Na stoisku pan od razu wiedział o co chodzi. Natomiast przy kasie pani była trochę zdezorientowana. Ale po chwili zatrybiła o co chodzi. Nie wiem jeszcze jak kupić sypkie produkty na samoobsługowym stoisku. Nie wiem jak obliczyć wagę pojemnika. Jak wytarować wagę i nasypać. Ciekaw jestem jak daleko można się w tym wszystkim posunąć. To co robię do tej pory wymagało minimalnego wysiłku.

Komentarze

Beskidnick pisze…
Zgadzam się. Na początku panie ze sklepu buły zdziwione że nie biorę reklamówek, ale pakuję do plecaka "na żywca" lecz już się przyzwyczaiły.
Efekt jest taki że moje śmieci to jakaś 1/20 kosza.
Beskidnick pisze…
Zgadzam się. Na początku panie ze sklepu były zdziwione że nie biorę reklamówek, ale pakuję do plecaka "na żywca" lecz już się przyzwyczaiły.
Efekt jest taki że moje śmieci to jakaś 1/20 kosza.