Przyszły rok będzie obfitował w różnego rodzaju wyjazdy. Nie wiem czy trochę nie przeginam. No bo głównym wyjazdem oczywiście są narty za kręgiem polarnym. Ale zaraz potem, dosłownie za miesiąc jest Istria rowerowo. A teraz zadzwonił do mnie L. i pyta czy nie pojechalibyśmy do Austrii na narty, bo zwolniło się miejsce. On zamówił u znajomej pokój i teraz nie ma kto jechać. W tamtym roku miał taką samą sytuację. Jest mu głupio w stosunku do gospodyni. Wyjazd jest bardzo atrakcyjny cenowo. Do tego pojedziemy samochodem L. Jakoś nigdy nie chciałem jechać do Austrii na zjazdowe narty, bo wydawało mi się drogo, a tu wychodzi w zasadzie tyle ile byśmy wydali pojechawszy też na tydzień np na Pilsko.
Jazda nie ma co porównywać. Namówiłem Basię i jedziemy. Koniec stycznia. Muszę uważać aby się nie połamać. Za kolejne dwa miesiące jedziemy do Norwegii na tą wyprawę na BC. Tu do Austrii L. chce na cztery osoby zabrać 10 par nart! Ja z L. po trzy pary. Zjazdowe, BC i SkiToury. Obie Basie po dwie pary, bez SkiTourów. L. jeszcze nigdy nie był na SkiTourach, a ma takie narty od trzech lat. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Co do nart, a w zasadzie gór. Kolega A. był w tą sobotę i niedzielę na Turbaczu na takim zjeździe FatBików. To taki śniegowy rower. Zostawili na noc samochody na parkingu, było chyba ze dwadzieścia osób. Zjechali w niedzielę wieczorem, a tu siedem samochodów wszystkie przebite koła. W samochodzie A. przebił ktoś nawet zapasowe z tyłu. Po prostu nóż sam się w kieszeni otwiera. Oczywiście wezwali policję ale co z tego jak wszyscy musieli wrócić na lawetach. Podobno to nie pierwszy taki przypadek. Co przyświeca komuś takiemu. Nie pojmuję takiego zachowania.
A ja sobie robię zejście do piwnicy. Już powoli widać koniec. To zadanie na tą zimę. Zagospodarować to, zrobić tam hydrofor. Muszę zupełnie od nowa zrobić tam schody, bo każdy ma inny wymiar. Postanowiłem się też przy okazji nauczyć kłaść płytki. Plany, planami, a co się uda, to się zobaczy.
Wspominałem, że nie jem żadnych słodyczy i nie piję żadnych napojów poza wodą mineralną. No i oczywiście nie piję też żadnego alkoholu. Zero piwa. Nie wiem jak z tym piwem będzie w lecie. Zacząłem też jak co zimę regularnie ćwiczyć. Tym razem dość intensywnie. Trening siłowy ponad 40 minut cztery razy w tygodniu. Ciekawy efekt, chyba nie jedzenia słodyczy jest taki, że zupełnie nie chce mi się jeść. Nie to żebym stracił apetyt, tylko przedtem byłem ciągle głodny. Teraz rzadko odczuwam głód. Ale posiłki jem ze smakiem. Wygląda na to, że cukier to jest jak narkotyk. Jeszcze jeden uboczny efekt jest taki, że straciłem po miesiącu 2 kg. Co nie bardzo mi odpowiada, bo wagę mam dobrą i chciałbym ją utrzymać. Nie chciałbym stracić więcej niż powiedzmy kolejne dwa. Mam nadzieję, że ćwiczenia spowodują przyrost wagi mięśniowej i wszystko się wyrówna. Muszę poczytać trochę na ten temat i chyba zwiększyć ilość białka w diecie.
A jak o jedzeniu mowa, to robię smalec. Zrobiłem kilka słoików z orzechami, a teraz znowu kilka z grzybami. Na swoje imieniny do pracy zrobiłem trzy ciasta. Marchewkowe, bananowe i sernik z pierniczkami. Po połowie z każdego zostawiłem w domu. Nie robimy żadnej imprezy, ale zawsze przychodzi parę koleżanek Basi. No bo Basia też ma imieniny zaraz po mnie. W ogóle my to mamy tak, że są to najbardziej znane imieniny i każdy wie kiedy są. Basia dostała misia Maję na prezent. Od nas, to znaczy mnie, Konrada i Lidki. Bardzo się cieszyła.
Jazda nie ma co porównywać. Namówiłem Basię i jedziemy. Koniec stycznia. Muszę uważać aby się nie połamać. Za kolejne dwa miesiące jedziemy do Norwegii na tą wyprawę na BC. Tu do Austrii L. chce na cztery osoby zabrać 10 par nart! Ja z L. po trzy pary. Zjazdowe, BC i SkiToury. Obie Basie po dwie pary, bez SkiTourów. L. jeszcze nigdy nie był na SkiTourach, a ma takie narty od trzech lat. Zobaczymy co z tego wyjdzie.Co do nart, a w zasadzie gór. Kolega A. był w tą sobotę i niedzielę na Turbaczu na takim zjeździe FatBików. To taki śniegowy rower. Zostawili na noc samochody na parkingu, było chyba ze dwadzieścia osób. Zjechali w niedzielę wieczorem, a tu siedem samochodów wszystkie przebite koła. W samochodzie A. przebił ktoś nawet zapasowe z tyłu. Po prostu nóż sam się w kieszeni otwiera. Oczywiście wezwali policję ale co z tego jak wszyscy musieli wrócić na lawetach. Podobno to nie pierwszy taki przypadek. Co przyświeca komuś takiemu. Nie pojmuję takiego zachowania.
A ja sobie robię zejście do piwnicy. Już powoli widać koniec. To zadanie na tą zimę. Zagospodarować to, zrobić tam hydrofor. Muszę zupełnie od nowa zrobić tam schody, bo każdy ma inny wymiar. Postanowiłem się też przy okazji nauczyć kłaść płytki. Plany, planami, a co się uda, to się zobaczy.Wspominałem, że nie jem żadnych słodyczy i nie piję żadnych napojów poza wodą mineralną. No i oczywiście nie piję też żadnego alkoholu. Zero piwa. Nie wiem jak z tym piwem będzie w lecie. Zacząłem też jak co zimę regularnie ćwiczyć. Tym razem dość intensywnie. Trening siłowy ponad 40 minut cztery razy w tygodniu. Ciekawy efekt, chyba nie jedzenia słodyczy jest taki, że zupełnie nie chce mi się jeść. Nie to żebym stracił apetyt, tylko przedtem byłem ciągle głodny. Teraz rzadko odczuwam głód. Ale posiłki jem ze smakiem. Wygląda na to, że cukier to jest jak narkotyk. Jeszcze jeden uboczny efekt jest taki, że straciłem po miesiącu 2 kg. Co nie bardzo mi odpowiada, bo wagę mam dobrą i chciałbym ją utrzymać. Nie chciałbym stracić więcej niż powiedzmy kolejne dwa. Mam nadzieję, że ćwiczenia spowodują przyrost wagi mięśniowej i wszystko się wyrówna. Muszę poczytać trochę na ten temat i chyba zwiększyć ilość białka w diecie.
A jak o jedzeniu mowa, to robię smalec. Zrobiłem kilka słoików z orzechami, a teraz znowu kilka z grzybami. Na swoje imieniny do pracy zrobiłem trzy ciasta. Marchewkowe, bananowe i sernik z pierniczkami. Po połowie z każdego zostawiłem w domu. Nie robimy żadnej imprezy, ale zawsze przychodzi parę koleżanek Basi. No bo Basia też ma imieniny zaraz po mnie. W ogóle my to mamy tak, że są to najbardziej znane imieniny i każdy wie kiedy są. Basia dostała misia Maję na prezent. Od nas, to znaczy mnie, Konrada i Lidki. Bardzo się cieszyła.

Komentarze
Zauważ że atakuje się terenówki j SUVy, kierujący tymi pojazdami mają marną renomę, ostatnio jeden palant z Krakowskimi blachami gonił terenówką wilki w Bieszczadach, a ja sam widziałem innego który SUVem pchał się na Rozdziele pod Turbaczem!
Zapewne twój kolega i jego towarzysze zaplacili za draństwo innych.
A plany ambitne i ciekawe!