Raz kiedyś byliśmy w Puszczy Niepołomickiej. Tak na spacerze. Potem jednak z mapy okazało się, że w zasadzie to był przedsionek puszczy. Potem pojechałem z domu rowerem i przejechałem całą puszczę na długość, to chyba się nazywała “Czarna droga” Prosta jak strzelił długości 11 km. Zrobiłem wtedy rowerem coś koło 120 km. W sobotę wpadliśmy na pomysł, że podjedziemy samochodem. Teraz to jest Autostrada. Szkoda, że nie od drugiej strony. Od strony Ojcowa, ale może kiedyś zrobią. Będzie znacznie bliżej. Teraz jest 53 km. Ale i tak jedzie się dosłownie 40 min.Zostawiliśmy samochód na pierwszym parkingu po zjeździe z autostrady. Naszym celem jednak nie była sama puszcza, a dojechanie do wiślanej trasy rowerowej za puszczą. Pomknęliśmy zatem przez puszczę i potem wzdłuż rzeki Drwinki aż do Raby. Okazuje się, że w tym miejscu trzeba przekroczyć jakoś most na rabie, aby pojechać dalej wałami Wisły. Wisła tu zupełnie inna. Na drugim niestety brzegu co rusz piaskowe plaże. W jednym miejscu nawet wysokie zbocza wyglądające trochę jak góry pieprzowe pod Sandomierzem. Jedzie się dobre 30 km, aż do velo dunajec. Nie wiem gdzie się przekracza sam Dunajec i czy dalej, potem biegnie trasa wałami Wisły. Bo na liczniku zrobiło się 70 km, a trzeba jeszcze wrócić. Na mapie wyznaczyłem w miarę najkrótszą trasę powrotną do puszczy. Przed samą puszczą relikt socjalizmu. Wąski most na Rabie. Z 1974 roku z tablicą.Mniej więcej takiej treści: “Wspólnym wysiłkiem obywateli okolicznych miejscowości i przy poparciu rządu PRL 1974” Przez most trzeba rower przeprowadzić. Jest tak wąski, że trudno się minąć. Jednak bardzo urokliwy. Znowu wróciliśmy przez puszczę i Basia ma swój rekord długości trasy. Przejechała 120 km. Tyle pokazał licznik. Po zgraniu trasy jest trochę ponad 118. Ale czas jest też zabójczy. Wyszła nam średnia w okolicach 20 km/h.
Na kolejny dzień pojechaliśmy znowu na ten sam parking. Tym razem z zamiarem pojeżdżenia sobie po samej puszczy. Starałem się wybierać jedynie asfaltowe alejki, nie zawsze jednak się to udawało. Celem też było pojechanie do miejsc na mapie, które uznałem za atrakcyjne. Niestety Żubrów nie udało się zobaczyć. Jeszcze nigdy mi się to nie udało, chyba chowają się po prostu w wysokiej trawie.
Na kolejny dzień pojechaliśmy znowu na ten sam parking. Tym razem z zamiarem pojeżdżenia sobie po samej puszczy. Starałem się wybierać jedynie asfaltowe alejki, nie zawsze jednak się to udawało. Celem też było pojechanie do miejsc na mapie, które uznałem za atrakcyjne. Niestety Żubrów nie udało się zobaczyć. Jeszcze nigdy mi się to nie udało, chyba chowają się po prostu w wysokiej trawie.


Komentarze
WTRką trzeba zjechać do Wietrzychowic, tam jest promowanie przez Dunajec i potem znów trasa prowadzi do Wisły i wałami do Szczucina.
Gratulacje dla Żony!