Wielokrotnie już pisałem o równowadze w przyrodzie. Sprawdza się to w 100% Tym razem było to bardzo dziwne, że po powrocie z Nepalu i przeżyciu czegoś wyjątkowego nie spalił mi się dom, albo nie ukradziono mi samochodu. Jedynie straciłem licznik rowerowy niewielkiej wartości. Oczywiście trochę miałem kłopotu z przewoźnikiem i zresztą nadal walczę o odzyskanie odszkodowania. Ale tak jak mówię nie jest to jakaś wielka strata i szczerze powiedziawszy już mi się nie chce. To było dziwne i czekałem na coś większego. No i się doczekałem. Na drugi raz muszę pamiętać aby po jakimś kolejnym Nepalu od razu złamać sobie rękę, albo nogę. Wtedy przynajmniej tylko ja ucierpię. Nie ktoś bliski.
Komentarze