Wrócili!

Ja to mam zawsze tak, że jak muszę dla kogoś coś zrobić, to zawsze dostaję za to po łbie. Jak mam rodziców odwiedzić, to katastrofa pogodowa, jak Basię mam gdzieś zawieźć, to apogeum deszczu. Jak po Konrada miałem pojechać w piątek do Pyrzowic, to śnieżyca. Ruszyłem z domu o 18:00. Zaczynało troszkę prószyć. Jak dojechałem już w okolice Olkusza, śnieżyca na całego i co kawałek jakiś samochód w rowie. Dojechałem do Pyrzowic na czas, ale tak zmęczony, że nie bardzo miałem ochotę wracać. A tu trzeba kolejne półtorej godziny wracać. Śnieżyca nie ustępuje i tak ciemno jakbym w jakiejś jaskini jechał. Cała droga biała. Co wciska się hamulec, to ABS się włącza. Jakoś szczęśliwie dojechaliśmy. Konrad zrobił prawie 800 zdjęć L. ponad 1500. Przez pierwszy tydzień mieli dość deszczową pogodę i chłodną. W drugi tydzień już było ładnie i ciepło. Nawet w jeden dzień Konrad miał gorączkę, myślę, że na skutek lekkiego udaru słonecznego. Obrobiłem im 79 zdjęć z mojego aparatu, bowiem pożyczyłem mu go na wyjazd.

Więcej w Konrad Maroko

Komentarze

Beskidnick pisze…
No WRESZCIE!! Gogle odżywają na wiosnę?! Mogę twoje posty czytac! Wcześniejsze się za cholerę nie otwierały.

Cieszą takie pfrzygodyh i zdjęcia pokazywanemprzz syna, cieszą. Wpproawdzie moi cykają tylfko komórkami, ale ogladanie ich z nimi to szczera radość..
Nomad pisze…
Otwierają się, tylko trzeba cierpliwie poczekać. Na dniach jednak najprawdopodobniej coś z tym zrobię. Dojrzewam do zmiany szablonu.
Ewa pisze…
To prawda posty otwierały się bardzo długo i czasami nie miałam cierpliwości czekać...
Tymczasem zrobiło się wiosennie u Nomada i tak jasno, radośnie...
Ja kiedyś miałam podobną sytuację pogodową. Jechałam po omacku z synem na narty do Krynicy Zdroju przez całą Polskę z północy na południe. Latem pokazałam mężowi górski odcinek którym jechałam w niemalże zerowej widoczności. Łapał się za głowę na każdym ostrym zakręcie, podjeździe i zjeździe i nie wierzył jak można było jechać w takich warunkach...
Pozdrawiam ciepło, wiosennie :)
Beskidnick pisze…
Wszystko jest względne, ale jeśli kliknąłem otwarcie postu, potem poszedłem zrobić sobie kawę, wróciłem z kawa czyli po kilku minutach a on nadal się "mielił"... to uznawałem ze się nie otwiera.

Znajomej "załatwiło" login - jej blog istnieje ale zalogować się nań nie może (login i hasło zapisane w ustawieniach laptopa, zresztą to osoba o świetnej pamięci), po jakimś czasie dowiaduje się że inna znajoma ma ten sam problem (u niej były akurat problemy ze starym sprzętem, ale konto wieszało się już na poziomie serwerów). Coś złego dzieje się z Googlami.
ikroopka pisze…
Niestety, zdjęć nie ma w ogóle! error 404 i już:(
Nomad pisze…
A z tego linku: https://photos.app.goo.gl/u5sjro6VXfonZlOx1
Beskidnick pisze…
Czyli nie tylko mój problem ze zdjęciami.
Ale z tego linku działają.