Bieg przez bagna.

Nie bardzo mogę robić remont. Palec wskazujący prawej ręki jednak bardzo się przydaje. Oczywiście próbowałem, ale ciągle nim boleśnie o coś zawadzałem. Ponadto mimo tego, że płyty kartonowo gipsowe są lekkie. To jednak aby ją unieść trzeba trochę ścisnąć. Po godzinie pracy palec zaczął puchnąć i boleć. Dałem sobie więc spokój. Od dawna już co dzień rano jak tylko wstanę z łóżka wypijam kubek 400 ml wody mineralnej z sokiem z połowy cytryny, a potem robię 40 pompek. Od czasu wypadku z palcem z trudem jestem w stanie zrobić 20 z tym sterczącym palcem. Co prawda od poniedziałku staram się robić 30. Ale bardzo trudno tak trzymać palec aby go nie przyciskać boleśnie do podłogi. Z braku możliwości zajęcia się remontem, a nieuchronnie zbliżającym się terminem mojej wyprawy rowerowej w prawdziwe góry. Korzystając też z braku śniegu ruszyłem dziś na rower. Niestety skończyłem w serwisie po 20 km. Okazało się, że rozregulowane mam przerzutki, a na domiar złego hamulec tylni chyba się zapowietrzył. Oddałem rower do regulacji do Krzeszowic i postanowiłem się przebiec stamtąd do domu. Z plecakiem w ciężkich zimowych butach i z kaskiem rowerowym zapiętym na plecaku. Niewygodnie, ale jest to raptem 9 km. Jakiś kilometr musiałem biec przy głównej drodze. Masakra, idzie zwariować od tego hałasu. Skręciłem w polną drogę biegnącą wzdłuż torów. Cały czas już od ponad roku remontują tą magistralę kolejową. Ze Śląska do Krakowa. Droga okazała się bagnami. Po chwili buty zaczęły ważyć po dwa kilo jeden. Próbowałem biec podmokłą łąką obok drogi. W pewnym momencie wbiegłem na lód, który się załamał. Nalało mi się do jednego buta. Dobiegłem jakoś do domu w ponad godzinę. Stopy, a w zasadzie nogi na wysokości kostek palą żywym ogniem. Postanowiłem jednak co dzień, jak tylko pogoda pozwoli. Ruszać na rower 20 - 30 km. A potem bieg na około miejscowości 5 km. Trzeba się jakoś przygotować do tego wyjazdu.

Wszystko teraz zaczyna być podporządkowane wyjazdowi. Porzuciłem wszelkie plany Arduino, meble do pokoju po Konradzie. Atlas do ćwiczeń i kończenie remontu w piwnicy. Głównie z uwagi na finanse. Nie mogę sobie pozwolić na to wszystko i jednocześnie opłacić wycieczkę. Z czegoś trzeba zrezygnować. Życie to sztuka wyboru. A na koniec wreszcie filmik z wyprawy kajakowej sprzed ponad roku.

Komentarze