Minął prawie rok od kupna telefonu i raty dobiegają końca. Ostatnio zainteresowałem się zegarkiem Samsung Gear 3. Obiecałem sobie, że jak się skończą, kupię sobie taki zegarek. No i parę tygodnie temu zaczął się zakupowy szał. Przechodząc obok sklepu zobaczyłem reklamę mówiącą o tym, że kupując teraz - pierwsza rata w marcu. Wszedłem i od drzwi nadziałem się na ten zegarek. Czemu nie. W marcu będzie już dawno po ratach. 10 minut i był na ręce. Na domiar złego dwa dni wcześniej z obecnym zegarkiem podziało się coś dziwnego. Zresetował się kilkakrotnie w ciągu dnia. Nie wygląda na baterię. Raczej po prostu dogorywa. Ma już grubo ponad 10 lat. A to jednak zwykły casio. Zwykły elektroniczny zegarek. Jednym słowem sprawiłem sobie imieninowy prezent. Taki już mój los, sam sobie muszę kupować prezenty. Dla Basi mam już prezent - wiszący :) Ta wersja zegarka na jednym ładowaniu wytrzymuje już cztery dni.
Nie jak poprzednik jeden dzień. To już ma sens. Oczywiście ma wszystko co tylko możliwe i tysiące aplikacji. Niektóre są naprawdę bardzo fajne. Oczywiście pomijając to, że można sobie zainstalować dowolną tarczę. Łączy się z telefonem. Można z niego dzwonić jak James Bond. Ma wbudowany mikrofon i głośnik. Oczywiście to dość głupie. Ale jak przychodzą jakieś SMS-y nie trzeba sięgać po telefon. Najfajniejsza jest aplikacja do odtwarzania audiobooków. Odtwarzacz z którego korzystałem dotychczas zaczął wytrzymywać jedynie godzinę na ładowaniu. Starczał na słuchanie podczas dojazdu do pracy i przy powrocie już zdychał. Wróciłem więc do słuchania z telefonu. Puszczam słuchanie z zegarka. Jest na tyle sprytny, że jak gaszę samochód i traci połączenie BT, to zatrzymuje odtwarzanie. Wróciłem też do aplikacji Samsung Health. Z zegarka ma to sens. Monitoruje sen, mierzy puls. Automatycznie wykrywa spacer, bieg, jazdę rowerem, czy nawet chodzenie po schodach. Mierzy puls, ciśnienie barometryczne i wysokość.
Zacząłem w nim spać. Do tej pory byłem przekonany, że mam niespokojny sen. Okazuje się, że wydajność mojego snu wynosi ponad 90% Zasypiam dosłownie w 10-15 min. Ponad połowę czasu to sen głęboki. Byłem przekonany, że często się budzę. Oczywiście sam czas snu waha się zwykle od 5 do 6 godzin. Jedynie w niedzielę trwa nieco ponad 7 godzin. Najśmieszniejsze, że ja bardzo szybko chodzę. Jak załatwiam coś na mieście. Często rejestruje to jako lekki bieg. Chciałem za pomocą tego zegarka rejestrować nasze wieczorne spacery i zapisywać je na endomondo, ale ta aplikacja to porażka. Owszem sama strona internetowa jest bardzo fajna i się sprawdza od wielu lat. Ale mobilna to totalna porażka. Czasami zapisuje tylko parę minut z całego spaceru. Często zapis znika. Albo wyświetla jakieś niezrozumiałe komunikaty. Odinstalowałem. Zegarek jest naprawdę udany i jest przede wszystkim bardzo ładny. Ostatnio w pracy było dość ciepło i miałem podwinięte rękawy. Koleżanka nagle stwierdziła - jaki ty masz ładny zegarek.
Nie jak poprzednik jeden dzień. To już ma sens. Oczywiście ma wszystko co tylko możliwe i tysiące aplikacji. Niektóre są naprawdę bardzo fajne. Oczywiście pomijając to, że można sobie zainstalować dowolną tarczę. Łączy się z telefonem. Można z niego dzwonić jak James Bond. Ma wbudowany mikrofon i głośnik. Oczywiście to dość głupie. Ale jak przychodzą jakieś SMS-y nie trzeba sięgać po telefon. Najfajniejsza jest aplikacja do odtwarzania audiobooków. Odtwarzacz z którego korzystałem dotychczas zaczął wytrzymywać jedynie godzinę na ładowaniu. Starczał na słuchanie podczas dojazdu do pracy i przy powrocie już zdychał. Wróciłem więc do słuchania z telefonu. Puszczam słuchanie z zegarka. Jest na tyle sprytny, że jak gaszę samochód i traci połączenie BT, to zatrzymuje odtwarzanie. Wróciłem też do aplikacji Samsung Health. Z zegarka ma to sens. Monitoruje sen, mierzy puls. Automatycznie wykrywa spacer, bieg, jazdę rowerem, czy nawet chodzenie po schodach. Mierzy puls, ciśnienie barometryczne i wysokość.
Zacząłem w nim spać. Do tej pory byłem przekonany, że mam niespokojny sen. Okazuje się, że wydajność mojego snu wynosi ponad 90% Zasypiam dosłownie w 10-15 min. Ponad połowę czasu to sen głęboki. Byłem przekonany, że często się budzę. Oczywiście sam czas snu waha się zwykle od 5 do 6 godzin. Jedynie w niedzielę trwa nieco ponad 7 godzin. Najśmieszniejsze, że ja bardzo szybko chodzę. Jak załatwiam coś na mieście. Często rejestruje to jako lekki bieg. Chciałem za pomocą tego zegarka rejestrować nasze wieczorne spacery i zapisywać je na endomondo, ale ta aplikacja to porażka. Owszem sama strona internetowa jest bardzo fajna i się sprawdza od wielu lat. Ale mobilna to totalna porażka. Czasami zapisuje tylko parę minut z całego spaceru. Często zapis znika. Albo wyświetla jakieś niezrozumiałe komunikaty. Odinstalowałem. Zegarek jest naprawdę udany i jest przede wszystkim bardzo ładny. Ostatnio w pracy było dość ciepło i miałem podwinięte rękawy. Koleżanka nagle stwierdziła - jaki ty masz ładny zegarek.

Komentarze
Ciekawy gadżet sobie sprawiłeś, no i zobacz ile taka mała rzecz powiedzieć może o Tobie...
Wszystkiego najlepszego życzę Basi, już za dwa dni jej święto :)
Jedyny zegarek który wytrzymał za mną dłużej, to był kupiony od Ruskich zresztą używany (może kradziony, bo z imieniem rytym cyrylicą na deklu?) za grosze jakiś podróbek Casio. Solidny metalowy i faktycznie wodoodporny. Resztą zabijałem po kilku tygodniach użytkowania (czy to podczas mycia, czy w pracy, czy w terenie). Od lat nie używam. Choć nie powiem niektóre aplikacje były by bardziej funkcjonalne z poziomu zegarka niż phabletu.
Najlepszego imieninowego.