Tak, bo to chyba nie jest normalne. Nie wiem, coś ze mną jest nie tak. Jakieś ADHD, ale to przecież w wieku dziecięcym. Fakt faktem jako dziecko i młodzian miałem sporą niedowagę, bo nie mogłem na dupie usiedzieć, tylko mnie ciągle gdzieś wodziło. Na obiad nigdy czasu nie miałem. Mało jadłem i byle szybko. Inna sprawa, że miałem podobno nerwice żołądka. Wyleczyłem ją chyba dopiero jak w wieku 19 lat trafiłem w ciężkim stanie do szpitala. Oczywiście nie z powodu jedzenia. Przestała mi po prostu krzepnąć krew, tak ni z tego ni z owego. Moje oddawanie krwi to taka swoista spłata długu. Wtedy ja dostałem, to teraz oddaje z nadmiarem. Ale o tym to może innym razem. Właśnie chyba tego nie opisywałem nigdy, a historia ciekawa.
Otóż, dziś Basia poszła do pracy i musiałem ją zawieźć, a potem po nią pojechać i odebrać. Wstałem 5:20, co prawda jak wróciłem. Ma niedaleko. Zmusiłem się aby wejść ponownie do łóżka, chociaż do momentu jak się rozwidni. Ale spać nie zasnąłem. Wyleżałem się do 6:40. Wstałem jak zwykle z wyrzutami sumienia, że tak długo. No i od rana zapi… Z wczorajszego kurczaka zrobiłem szarpane mięsko z sosem orzechowym na wsad do pity. Takie było śniadanie, a zostało jeszcze sporo na obiad. Potem zrobiłem chleb bananowy. W czasie jak się piekł. Odkurzyłem cały dom. Potem zlałem jedno wino z gąsiora. Wyszło 10 butelek z czerwonej porzeczki. Wyśmienite. Wyjąłem chlebek. Pomalowałem materiały na zegar z motylami (robię taki techniką decoupage) Poszedłem na ogród. Pomalowałem raz, zrobione ostatnio stelaże na róże. Potem zgrabiłem liście, słuchając w tym czasie audiobooka “Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza” Przyszedłem do domu. Usiadłem na piętnaście minut i pojechałem po Basię. Po drodzę kupiliśmy wiązanke na cmentarz. Przyjechaliśmy do domu, przeszlifowałem i pomalowałem drugi raz zegar. Teraz to piszę. Basia bierze prysznic. Zaraz zakręcę je loki i pójdziemy na imieniny koleżanki. Ja pierdziu, to nie jest kurna normalne. A mam tak co dzień. A zapomniałem, jeszcze zdążyłem oglądnąć pół godziny dokumentu o 11 września w czasie śniadania. Czasami ktoś się mnie pyta, skąd ja na to wszystko biorę czas. No przecież żyjemy wszyscy w tym samym kontinuum czasowym. Wszyscy mamy po 24 godziny na dobę. Śpimy średnio 6 godzin. Przynajmniej ja. Zostaje w wolne dni 18 godzin!. Odliczając nawet w tygodniu 10 godzin na pracę z dojazdami. Zostaje jeszcze 8 godzin. Wystarczy się zastanowić jakie to morze czasu. Ile w te 8 godzin można zrobić!. Odpoczywać? Sen jest na odpoczynek. Owszem bywam zmęczony. Ale zawsze twierdzę, że odpocznę sobie po śmierci. Będę wtedy miał całe mnóstwo czasu, a nawet wieczność!
To trzeba leczyć
Otóż, dziś Basia poszła do pracy i musiałem ją zawieźć, a potem po nią pojechać i odebrać. Wstałem 5:20, co prawda jak wróciłem. Ma niedaleko. Zmusiłem się aby wejść ponownie do łóżka, chociaż do momentu jak się rozwidni. Ale spać nie zasnąłem. Wyleżałem się do 6:40. Wstałem jak zwykle z wyrzutami sumienia, że tak długo. No i od rana zapi… Z wczorajszego kurczaka zrobiłem szarpane mięsko z sosem orzechowym na wsad do pity. Takie było śniadanie, a zostało jeszcze sporo na obiad. Potem zrobiłem chleb bananowy. W czasie jak się piekł. Odkurzyłem cały dom. Potem zlałem jedno wino z gąsiora. Wyszło 10 butelek z czerwonej porzeczki. Wyśmienite. Wyjąłem chlebek. Pomalowałem materiały na zegar z motylami (robię taki techniką decoupage) Poszedłem na ogród. Pomalowałem raz, zrobione ostatnio stelaże na róże. Potem zgrabiłem liście, słuchając w tym czasie audiobooka “Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza” Przyszedłem do domu. Usiadłem na piętnaście minut i pojechałem po Basię. Po drodzę kupiliśmy wiązanke na cmentarz. Przyjechaliśmy do domu, przeszlifowałem i pomalowałem drugi raz zegar. Teraz to piszę. Basia bierze prysznic. Zaraz zakręcę je loki i pójdziemy na imieniny koleżanki. Ja pierdziu, to nie jest kurna normalne. A mam tak co dzień. A zapomniałem, jeszcze zdążyłem oglądnąć pół godziny dokumentu o 11 września w czasie śniadania. Czasami ktoś się mnie pyta, skąd ja na to wszystko biorę czas. No przecież żyjemy wszyscy w tym samym kontinuum czasowym. Wszyscy mamy po 24 godziny na dobę. Śpimy średnio 6 godzin. Przynajmniej ja. Zostaje w wolne dni 18 godzin!. Odliczając nawet w tygodniu 10 godzin na pracę z dojazdami. Zostaje jeszcze 8 godzin. Wystarczy się zastanowić jakie to morze czasu. Ile w te 8 godzin można zrobić!. Odpoczywać? Sen jest na odpoczynek. Owszem bywam zmęczony. Ale zawsze twierdzę, że odpocznę sobie po śmierci. Będę wtedy miał całe mnóstwo czasu, a nawet wieczność!
Komentarze