Czeski Kras.

Mam teraz trzydniowy urlop. Gdzieś przy okazji Słowackie Krasu pojawił się temat Czeskiego Krasu. Chyba Basia przyniosła taką informację. Parę dni przed tym urlopem zacząłem drążyć temat, bo Basia chciała pojechać na jakąś wycieczkę. Mnie bardzo się nie chciało. Chciałem przeznaczyć te trzy dni po prostu na odpoczynek, na wyspanie się. Ostatnio, pewnie to już ten wiek. Jestem strasznie zmęczony. Rozpisałem parę maili i niestety otrzymałem odpowiedzi, że już wszystko zajęte. Chciałem pojechać od soboty do środy. Wreszcie z jednego miejsca dostałem info, że są dwa noclegi wolne. Można przyjechać w sobotę i wracać w poniedziałek. W zasadzie to na tym Czeskim Krasie jest praktycznie jedno miejsce do zobaczenia. Jaskinia Punkevni i przepaść Macocha. Po to chcieliśmy pojechać w to miejsce. Jest to jedna dolinka. Na mapie jeszcze jedno miejsce wyglądało w miarę obiecująco. Okolice miejscowości Adamov. Na dzień przed wyjazdem poczytałem trochę o jaskini.

Oczywiście jaskiń jest tam bez liku. W końcu to kras. Ale ta jaskinia jest wyjątkowa. Przeczytałem, że trzeba rezerwować wejścia. Napisałem maila i dostałem odpowiedź, że do siódmego sierpnia nie można już zarezerwować. Załamałem się. Zapłacone noclegi, mamy jechać. Wygląda na to, że się tylko przejedziemy. Zdesperowany wziąłem rowery. Z drugiej strony nie chciało mi się wierzyć, że nie ma puli biletów na wolne wejścia. Zaraz po przyjeździe, rozpakowaliśmy się i od razu ruszyliśmy jak najszybciej pod jaskinię. Spróbujemy. Dotarliśmy tam o 11:20. Pani w kasie zapytała o rezerwacje. Potem pokręciła trochę nosem. Pogmerała w komputerze. I sprzedała nam 2 bilety na 11:40. Jesteśmy uratowani. Weszliśmy do jaskini. W zasadzie jest to zespół jaskiń. Nie są może jakieś zachwycające, ale parę miejsc robi wrażenie. Na koniec dochodzimy na samo dno przepaści Macochy. Powstało ono przez zapadnięcie się stropu ogromnej sali. Przepaść liczy sobie 138 metrów i dodatkowo zalana część 50. Na górze jest platforma obserwacyjna na którą można od zewnątrz wjechać kolejką linową, albo po prostu wejść ścieżką po zboczu. Można oczywiście dojechać tam samochodem zupełnie od drugiej strony. Z dna przepaści zaczyna się jednak największa atrakcja tej wycieczki. Resztę trasy pokonuje się łodziami, zalanymi korytarzami jaskini. Warto spojrzeć na mapę i przejść się od jaskini doliną aż do miejscowości Sloup na samej górze doliny u wylotu. Sama dolina jest bardzo urokliwa, prowadzi przez nią ścieżka rowerowa i piesza.

Wokół skałki wyglądają jak ser szwajcarski. W każdej ścianie jest co najmniej kilka jaskiń. Takich od dosłownie kilku metrów do kilkudziesięciu. A te większe, niebezpieczniejsze, albo pewnie mające połączenie do zespołu jaskiń są zamknięte kratą. Można też przejść górą przepaści macochy i od drugiej strony zejść do początku doliny pod Skalny Młyn.

Drugim takim miejscem jak już wspomniałem jest Adamov. Wybraliśmy się tam na rower. A że była niedziela pojechaliśmy wpierw do jednej miejscowości z pięknymi jeziorami aby tam pójść do kościoła. Co zadziwiające prawie pełny kościół. co w Czechach raczej należy do rzadkości. Czekając na mszę objechaliśmy jeziora dookoła. Potem lasami i piękną ścieżką rowerową pomknęliśmy w stronę Adamova. Dookoła miejscowości i powrót od strony większego miasta jakim jest Blansko. Po drodze dolinki ze skałkami i kilka jaskiń. Niestety to normalna droga choć ruch jak to w Czechach minimalny. Zaraz za Blaskiem postanowiliśmy ponownie przejechać przez dolinkę koło jaskini Punkevni. Aż w końcu od góry obok kolejnej jaskini Balcerka dotarliśmy do domu. W poniedziałek z rana niestety deszcz, ale i tak nie ma co już zobaczyć, więc wracamy.


Komentarze

makroman pisze…
To teren na dni kilkanaście (jeśli lubi się kras i wędrówki po!takim terenie) lub faktycznie na jeden zobaczyć "najważniejsze" i wracać.