Ale nam się udała w niedzielę wycieczka rowerowa. Początkowy plan był taki, aby pojechać nad stawy koło Wisły. W Podłężu, ale tym koło Skawiny jest prom. Można się dostać na drugą stronę i potem na trasie w stronę Oświęcimia jest kilka kompleksów stawów. Bardzo tam ładnie. Już kiedyś tam byliśmy. Ruszyliśmy z domu. Nie lubimy jeździć przez Alwernie, więc trochę z boku przez Rudniański park krajobrazowy. To taka mała dolinka zalesiona. Potem stwierdziłem, a to jedźmy już w dół prosto nad Wisłę. Tam się fajnie jedzie. Ale przed samym Podłężem, z góry gdzie już widać Wisłę. Patrzę, a tu na wałach jest ścieżka. Piękna wysypana kamyczkiem. Krótka piłka. Jedziemy. Po niespełna kilometrze okazało się, że ścieżka przechodzi w piękną wstęgę asfaltową. Wije się cały czas po wałach Wisły. Okazało się, że pod sam Oświęcim. Chyba ze 30 kilometrów. Sprawdziłbym do końca. Z Internetu wynika, że nawet za Oswiecim. Basia chciała już jednak wracać. Z Podłęża za Oświęcim, to będzie ze 40 km. Rewelacja. Już gdzieś tam wcześniej czytałem o trasie wiślanej, że robią na wałach, ale jakoś do mnie nie docierało. Okazuje się, że też za Puszczą Niepołomicką jest spory kawałek w stronę Tarnowa zrobiony. Musimy się tam wybrać. tylko trzeba za puszczę samochodem podjechać. Bo inaczej to byśmy prawie 200 km zrobili.
Od Wisły odbiliśmy w stronę jeziora Chechło, aby wrócić do domu przez Puszczę Dulowską. No i nie widzieć kiedy zrobiło się ponad 90 km.
Od Wisły odbiliśmy w stronę jeziora Chechło, aby wrócić do domu przez Puszczę Dulowską. No i nie widzieć kiedy zrobiło się ponad 90 km.
Komentarze