Ostatnio jakieś fatum mnie prześladuje. Piekarnik zaginął w transporcie, ale na szczęście przysłali drugi. Już zamontowany. Cud-miód. Jeszcze nic nie piekliśmy w nim, ale jest śliczny. Natomiast odpuściłem sobie zakup telefonu. Mam w planach kamerkę 360 stopni, a ta współpracuje tylko z nowszymi modelami. Dowiedziałem się, że wznowią sprzedaż Note 7. Liczę, że z uwagi na aferę z wybuchami, będzie tani. Zresztą poczekam rok i kupię za połowę ceny. Tak naprawdę potrzebuję porządnego GPS-u na rower. W tym celu chciałem kupić głównie telefon. Rozglądnąłem się za różnymi nawigacjami rowerowymi. Odpuściłem sobie wszelkie garminy. Owszem mają niezaprzeczalną zaletę, że działają na bateriach. Ale maciupkie ekraniki i kosmiczne ceny skutecznie wyeliminowały taki wybór. Znalazłem, przynajmniej z opisu, testów i filmików idealną na moje potrzeby. Mio Cyclo 200. Posiada wbudowane mapy 20 państw europy centralnej. W tym oczywiście Polski. Są to mapy Open Street Map. Jeśli są takie same jak w necie, to mają nawet zaznaczone miedzę między polami. Na dodatek jest to nawigacja w pełnym tego słowa znaczeniu. Wpisuje się adres i prowadzi ścieżkami. Ma jeszcze sporo innych fajnych zalet. No i ekran 3,5 cala. jak mój stary telefon. Prawie taką samą rozdzielczość. Ekran czytelny w pełnym słońcu. Ucieszyłem się bardzo jak odebrałem ją w piątek. W sobotę w planach była Słowacja wreszcie. No i w domu rozczarowanie. Urządzenie wymaga aktywacji map specjalnym kodem umieszczonym na opakowaniu. Po jaką cholerę nie wiem. Jak by od razu nie mogły być aktywne. Okazało się, że kod na opakowaniu jest błędny.
Serwis Mio już nieczynny. Zagotowałem prawie. Nie wypróbuję go na Słowacji. Dziś, poniedziałek. Jestem już po Słowacji. Z samego rana jeszcze z pracy dodzwoniłem się do serwisu Mio. Mając numer seryjny nawigacji uprzejmy pan usiłował wygenerować kod aktywacyjny. Okazało się dla takiego numeru to niemożliwe. Zasugerował zwrot nawigacji. Po pracy pojechałem zwrócić. Bez problemu. Przy zakupach internetowych można zwrócić do 14 dni bez podawania przyczyny. Na dodatek sprzedawca zamiast zwrot na kartę wypłaciłmi gotówkę. OK. Jeszcze wcześniej zamówiłem sobie drugi, ale wychodząc z Komputronika w M1 okazało się, że naprzeciwko jest MediaMarkt. A co mi tam wstąpię i spytam. Okazuje się, że szczęśliwym trafem jest na półce. Ale 50 zł droższy. Mówię więc sprzedawcy, że naprzeciwko jest 5 dych tańszy. Nie ma sprawy zrobię panu taką samą cenę. Dobra, ale musimy sprawdzić, czy kod wchodzi. Po dziesięciu minutach wyszedłem jako szczęśliwy posiadacz nawigacji rowerowej. Drugie zamówienie w komputroniku anulowałem. Niestety nie miałem czasu pobawić się jeszcze, bo pojechałem do rodziców, a teraz nawigacja się ładuje. Nie chcę przerywać dopóki się nie naładuje do końca. A relacja ze Słowacji w innym terminie, ale było genialnie.
Serwis Mio już nieczynny. Zagotowałem prawie. Nie wypróbuję go na Słowacji. Dziś, poniedziałek. Jestem już po Słowacji. Z samego rana jeszcze z pracy dodzwoniłem się do serwisu Mio. Mając numer seryjny nawigacji uprzejmy pan usiłował wygenerować kod aktywacyjny. Okazało się dla takiego numeru to niemożliwe. Zasugerował zwrot nawigacji. Po pracy pojechałem zwrócić. Bez problemu. Przy zakupach internetowych można zwrócić do 14 dni bez podawania przyczyny. Na dodatek sprzedawca zamiast zwrot na kartę wypłaciłmi gotówkę. OK. Jeszcze wcześniej zamówiłem sobie drugi, ale wychodząc z Komputronika w M1 okazało się, że naprzeciwko jest MediaMarkt. A co mi tam wstąpię i spytam. Okazuje się, że szczęśliwym trafem jest na półce. Ale 50 zł droższy. Mówię więc sprzedawcy, że naprzeciwko jest 5 dych tańszy. Nie ma sprawy zrobię panu taką samą cenę. Dobra, ale musimy sprawdzić, czy kod wchodzi. Po dziesięciu minutach wyszedłem jako szczęśliwy posiadacz nawigacji rowerowej. Drugie zamówienie w komputroniku anulowałem. Niestety nie miałem czasu pobawić się jeszcze, bo pojechałem do rodziców, a teraz nawigacja się ładuje. Nie chcę przerywać dopóki się nie naładuje do końca. A relacja ze Słowacji w innym terminie, ale było genialnie.

Komentarze