Poszliśmy w niedzielę na wycieczkę pieszą do Rudna. Jakoś tak mnie wzięło na zrobienie tam paru zdjęć. Od paru lat wiem, że dokonuje się tam remont. Z drugiej strony, średnio raz w miesiącu przechodzimy, lub częściej przejeżdżamy rowerowo obok zamku. U podnóża wzniesienia na którym stoi. Poszliśmy więc na spacer. Nie byliśmy w sobotę, bo lało i nawet była pierwsza wiosenna burza. A raczej zimowa, zważywszy, że wiosna dopiero od poniedziałku, a nawet wtorku kalendarzowa. Burza była potężna. Nawet kazałem Konradowi wjechać pod garaż samochodem, aby go trochę osłonić domem. 100 metrów od nas budują osiedle domków jednorodzinnych. Wicher zawalił jedną ze ścian poddasza i rozrzucił krokwie zaczętego dachu po całej budowie. Poszliśmy więc na zamek. W jedną stronę jest to około 14 km. Już od dawna Basia często pyta o godzinę, po czym mówi. O to będziemy w domu o 16:20. Tym razem tak samo. W odległości 14 km od domu. Stwierdziła będziemy na 17:10 w domu. Przy domu złapawszy za klamkę odruchowo spojrzałem na zegarek - 17:09 i 57 sekund!
Mniej więcej od trzech tygodni usiłuje pojechać na rower. Pojechać na Słowację. Dolina Kwaczańska. Od trzech tygodni coś przeszkadza. Głównie pogoda. Mam już zaplanowaną trasę, miejsce na nocleg, nawet obczajony pobliski browar. W zasięgu jest nawet Dolina Prosiecka, ta na rower się nie nadaje i wielki Chocz. Ekstremalnie i przy dużym samozaparciu rowerem teoretycznie można. Przez szczyt trzeba by trochę po łańcuchach taszczyć rower na plecach. Można też pod szczytem. Ale mnie głównie interesuje przejazd przez Kwaczańską i okolice. Piękna trasa. Częściowo można ją zobaczyć na google street. W ogóle w tym roku mamy zamiar pojechać pierwszy raz na organizowane wczasy rowerowe. Wbrew pozorom wcale takie wczasy nie są drogie. Zważywszy na to, że jest nocleg w hotelach, śniadania, przejazd i wożenie rowerów i bagaży z miejsca na miejsce. Są nawet tanie Wybraliśmy na ten rok Alpejskie doliny. Bardzo bogaty program. Wożą na przełęcz, a potem zjeżdża się np 70 km w dół. Po drodze zwiedzając co się da. Chcę sprawdzić czy jestem w stanie z Basią pojechać na takie wczasy, czy bardzo mi je zepsuje narzekaniem na brak czajnika w pokoju. Wszystko zaczęło się od tego, że ja chciałem pojechać na wyprawę rowerową do Gruzji. Namioty i te sprawy. Basia oczywiście zgłosiła protest. Pies ogrodnika, sama nie zje, drugiemu nie da. Tak więc poszedłem na kompromis. Korci mnie jeszcze piesza wycieczka krajoznawcza do Włoch w maju. Ale nie chce przesadzać finansowo.
Jak już o finansach, to wreszcie zamówiłem ostatnią rzecz do remontu. Piekarnik solgazu. Trzy w jednym. Piekarnik, kuchenka mikrofalowa i gotowanie na parze. I to będzie koniec wydatków na dole.
Mniej więcej od trzech tygodni usiłuje pojechać na rower. Pojechać na Słowację. Dolina Kwaczańska. Od trzech tygodni coś przeszkadza. Głównie pogoda. Mam już zaplanowaną trasę, miejsce na nocleg, nawet obczajony pobliski browar. W zasięgu jest nawet Dolina Prosiecka, ta na rower się nie nadaje i wielki Chocz. Ekstremalnie i przy dużym samozaparciu rowerem teoretycznie można. Przez szczyt trzeba by trochę po łańcuchach taszczyć rower na plecach. Można też pod szczytem. Ale mnie głównie interesuje przejazd przez Kwaczańską i okolice. Piękna trasa. Częściowo można ją zobaczyć na google street. W ogóle w tym roku mamy zamiar pojechać pierwszy raz na organizowane wczasy rowerowe. Wbrew pozorom wcale takie wczasy nie są drogie. Zważywszy na to, że jest nocleg w hotelach, śniadania, przejazd i wożenie rowerów i bagaży z miejsca na miejsce. Są nawet tanie Wybraliśmy na ten rok Alpejskie doliny. Bardzo bogaty program. Wożą na przełęcz, a potem zjeżdża się np 70 km w dół. Po drodze zwiedzając co się da. Chcę sprawdzić czy jestem w stanie z Basią pojechać na takie wczasy, czy bardzo mi je zepsuje narzekaniem na brak czajnika w pokoju. Wszystko zaczęło się od tego, że ja chciałem pojechać na wyprawę rowerową do Gruzji. Namioty i te sprawy. Basia oczywiście zgłosiła protest. Pies ogrodnika, sama nie zje, drugiemu nie da. Tak więc poszedłem na kompromis. Korci mnie jeszcze piesza wycieczka krajoznawcza do Włoch w maju. Ale nie chce przesadzać finansowo.
Jak już o finansach, to wreszcie zamówiłem ostatnią rzecz do remontu. Piekarnik solgazu. Trzy w jednym. Piekarnik, kuchenka mikrofalowa i gotowanie na parze. I to będzie koniec wydatków na dole.



Komentarze
Rudno - faktycznie sporo się robi - lata nie byłem.
Wczasy na rowerze - widziałem niemieckie ekipy na Warmii - wygląda to faktycznie świetnie i szmat zobaczyć można. Mi się marzą wczasy w siodle - ale to nie takie proste, trzeba by samemu sobie przypomnieć i Marzenę nauczyć.