Trafiony-zatopiony

No i utopiłem się dziś na podjeździe. Nie dość, że ciemno, to jeszcze wiatr i deszcz. Po piętnastu minutach dałem sobie spokój. Stwierdziłem, że sobie zrobię urlop i odkopię samochód jak się zrobi jasno. Wyjeżdżam o 5:20. Około 6:30 zaczęło się przejaśniać. O 7:00 zabrałem się za odkopywanie. Do tej pory na spokojnie przemyślałem co trzeba zrobić. Co wiosna jak tylko puszczą mrozy rozmaka podjazd. Nie dorobiłem się jeszcze podjazdu z kostki. Kiedyś był tu kamień, ale gdzieś wsiąkł. W domu są teraz dwa samochody, którymi regularnie co dzień się jeździ. Na dodatek Konrad jeszcze nie doświadczony szarżuje. Nie myśli aby co dzień jechać innym śladem. Ja tak zawsze od wielu lat robiłem. Dzięki temu podjazd nie rozjeżdżał się. Na domiar złego Konrad od dwóch dni próbował wjechać i się zakopywał. Wczoraj wrócił wieczorem i nie byłem świadom, że się zakopał i zrobił straszne dziury. Wyjeżdżając dziś rano nie wiedziałem, że są wielkie koleiny. W pewnym momencie samochód wpadł do dziury i już wiedziałem, że nie jest dobrze. Utknąłem. Napisałem sms-a o urlop. Z drugiej strony strasznie był mi potrzebny ten jeden dzień. Na spokojnie podkopałem wszystkie cztery koła w kierunku jazdy. Poniżej opony. Podsypałem drobnym gruzem. Wystarczyło zwolnić ręczny hamulec i samochód sam zjechał na podsypkę. Potem poszło już gładziutko. Do 11:00 zabrało mi naprawianie podjazdu. W koleiny sypnąłem gruz. Miałem nadzieję, że nie będę musiał tego robić, bo chcę w tym roku zrobić podjazd. Chciałem wziąć w lecie koparę i wykopać podjazd i wsypać gruz z remontu. Jest cała góra tego. Resztę uzupełnić drobnym kamieniem. A potem w miarę środków i możliwości zrobić kostkę granitową. Teraz wiem, że muszę to zrobić. Szkoda tylko, że będę miał wykopaną ziemię zmieszaną z gruzem. Chcę ją wykorzystać do wyrównania podwórka tu i ówdzie.

Komentarze

makroman pisze…
nakładź faszyny, miałem to samo, faszyna się tak łatwo w błocie nie pogrąża. nie wygląda może tak jak tłuczeń czy kliniec, ale działa. U mnie w podjazd "wszedł" cały gruz po bruzdowaniu pod instalacje, i wybijaniu nowego okna, plus ten "zastany" i ... wcale nie było tego zbyt wiele.
ZołzaTexa pisze…
Uroki wczesnej wiosny. Grunt, że dałeś radę!😂😁😀
Pozdrawiam
zolza73.blogspot.com
goodmorning73.blogspot.com