Jeszcze takie cudeńka

A takimi cudeńkami, to się jeszcze nie chwaliłem. Zrobiłem herbaciarkę i chustecznik. To dość klasyczne przykłady tego typu prac. A to już trochę wyższa szkoła jazdy. To prace wykonane w technice mixmedia. Tak to się nazywa. Czyli łączenie różnych technik. Decoupage, scrapbooking i innych. Dowolność i radosna twórczość. Tak sobie myślę. W pracy zostałem artystą. Mam koszty uzyskania jako z pracy twórczej. Nie powiem, niezła podwyżka. W zasadzie to nie podwyżka, tylko nie oddaje państwu, znaczy niby do wspólnej kasy już tyle co dawniej, tylko parę stówek mniej. Nie, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Są różne sprawiedliwości. Tyle samo korzystam z tego państwa, a płacę średnio znacznie więcej niż inni, często ci, którzy z uwagi na swoje nierozsądne czyny i lenistwo korzystają więcej, bo np wpierw niszczą sobie zdrowie, a potem się leczą. To się nazywa jednak sprawiedliwość społeczna i oczywiście godzę się na nią. Nie ma o czym mówić. Zdaję sobie sprawę, że to koszt systemu, który w innym przypadku. Dzięki Bogu mnie nieszczęścia się nie imają. Są przecież ludzie, których po prostu zły los spotkał, choć bardzo się starali. To się nazywa rozwinięte społeczeństwo. Potrzebujący korzystają więcej, choć niewiele dają, a inni wykorzystują. Dobra rozpędziłem się. Jeszcze tylko jedno. Zwykła, taka sprawiedliwość binarna, zero-jedynkowa to po prostu utopia i ci, którzy ją głoszą tak samo mnie irytują jak ci, którzy wykorzystują sprawiedliwość społeczną.

Wracając do cudeniek z herbaciarki jestem niezmiernie zadowolony. Wyszła cudnie, przynajmniej mi się podoba. Chustecznik natomiast spieprzyłem. Nie sprawdziwszy wcześniej psiknąłem sobie mgiełką na domiar złego w kolorze karmazynowym. Masakra. Od razu pod kran, ale nie wiele to dało. Jakoś tam potem ratowałem, ale nie podoba mi się efekt końcowy. Pewnie zrobię jeszcze jedną. Na razie jednak robię dla Basi szkatułkę na biżuterię.

A z oficjalnych spraw. Jak już wspominałem aby zostać artystą musiałem zrezygnować oficjalnie ale jakże ochoczo z funkcji kierownika. No i nieoficjalnie też pogadałem z szefem, że trochę mnie to mierzi, znaczy, że chciałbym i nieoficjalnie zrezygnować. Ja po prostu chcę tylko pracować. To tylko praca. Zdaję sobie sprawę, że 99% ludzi określa praca. Myślą, że jak są prezesami, dyrektorami czy kierownikami. To są nimi też w życiu. Otóż nie, często są zwykłymi nieukami i burakami. Ja bardzo zabiegam o to aby mnie określało to co robię wyłączając z tego pracę. No i jutro, czyli w piątek oficjalnie zostaje ogłoszona rekrutacja na moje stanowisko. Szkoda, że nie udało się z rekrutować projektantek z naszego zespołu. Niestety może okazać się, że będzie to wręcz ktoś obcy spoza XL-a.

Pewnie sobie nagrabiłem tym wpisem, bufon jeden no nie? Ale takie mam zdanie, a ten blog po to jest aby go wyrażać nawet jeśli jest niewygodne i kłuje w oczy.

Komentarze

makroman pisze…
W sumie kwestia wyboru.
Wypada uszanować, a system podatkowy jest w Polsce tak nieuczciwy iż wyrzuty sumienia z powodu kilku stówek muszą być objawem nadwrażliwości.