Prawie, prawie.

Z trwogą patrzę, że prawie miesiąc mnie tu nie było. Ostatnio napisałem, że remont prawie skończony. To czemu zapier… co dzień do 22:00. Po remoncie trzeba jeszcze urządzić. Obiecałem, że kupię im kuchnię z wyposażeniem. No to kupiłem jeszcze meble do salonu. A to wszystko trzeba złożyć. Złożenie mebli do salonu i przymocowanie ich do ściany zajęło prawie tydzień. Przekonałem się, że w regipsach, to nie takie proste aby ściany się nie urwały. Najlepiej znaleźć pod ścianą aluminiowy stelaż i do niego złapać.

Lub kupić długie kołki i przewiercić aż do muru. Tak też zrobiłem. Kołki ponad 20 cm. i trzyma się. Ale namęczyłem się. Z drugiej strony trzeba było kupić proste stojące meble, a nie takie zwydziwiane. Najbardziej obawiałem się montażu szafek kuchennych wiszących. Tu obciążenie może być spore. Zrobiłem to tak: Specjalne kołki z takimi rozkładanymi motylkami. Sporo zajęło mi zajarzenie, że do nich muszą być specjalne kleszcze. Złapałem na trzech stelażach. A całość na specjalnej drewnianej listwie. W sumie wszystkie szafki trzymają się na 12 kołkach. Nie ma szans aby się zarwało nawet jakby ktoś się uwiesił na tych szafkach.

Ustawione są perfekcyjnie równo. Największym wyzwaniem było wycięcie dziury w blacie na zlewozmywak i na płytę gazową. Kupiłem płytę gazową. Solgaz-u To gaz bez płomieni jak się reklamują. To Polska firma i jedyne takie rozwiązanie na skalę światową. Gaz pali się pod płytą ceramiczną. 50% oszczędność gazu. Oczywiście bez prądu kuchenka nie działa. Dokupiłem do niej specjalny UPS. Czekam na podłączenie tej kuchni. Sam nie mogę - trzeba kogoś z uprawnieniami. Musi wbić pieczątkę do gwarancji. Podłączyłem ją bez gazu. Całe sterowanie dotykowo. Płomień zwiększa, zmniejsza się suwaczkiem myziająć po płycie. Po chwili oczywiście zgłasza błąd, że nie ma gazu. Najwięcej czasu jednak zajęła mi budowa wyspy, tu nie dało się zastosować gotowych elementów. Wszystko musiałem docinać i wiercić sam. Dopasowałem jednak wszystko perfekcyjnie. Naprawdę jestem bardzo z siebie zadowolony. Myślę, że jeszcze dosłownie tydzień na dopieszczenie. Trzeba jeszcze okleiny porobić, podłączyć tą płytę, gdzieniegdzie uszczelnić silikonem i będzie koniec moich prac. Konrad z L.

kupili sobie wyposażenie sypialni. Chciałem zrobić im zabudowaną szafę na całą ścianę. Chcieli jednak kupić w Ikea. Ja tego sklepu nie cierpię. Nie znoszę tego stylu. Wszystko jest takie prymitywne, bez duszy. Tak jakby ktoś to na zajęciach ZPT robił. Meble powinny mieć jakąś estetykę. No ale nie mogę im wszystkiego narzucać. Każdy woli co innego. Zauważyłem, że mam z tym problem, tak się w tym remoncie zagubiłem, że teraz chętnie bym tam zamieszkał i serce mnie boli jak to zagracają. Dlatego też nie będzie tu zdjęcia sypialni i paru innych miejsc. Trzeba jednak twardo odciąć się od tego. Trudno zrobiłem i na tym moja rola się skończyła. Na koniec zrobiłem też półki w pralnio-spiżarni.

Mam nadzieję, że niebawem wrócę tu częściej i będę bywał. Przegapiłem bowiem 10 rocznicę powstania tego bloga. Bloga, który w zasadzie mnie uratował...

Komentarze