Nuda

Dziś sobota, spałem do 7:30 Wstałem jakoś tak dziwnie, bez poczucia winy. Trochę zdezorientowany, bo nie wiem co robić. Jakoś tak dziwnie. Po pół godzinie dezorientacji zacząłem robić wrapy, chyba tak to się nazywa. Zrobiłem do nich farsz z kurczaka, groszku, kukurydzy, kiełków i boczniaków. Doprawiłem chili, bazylią i majerankiem. No i nadal nie wiem co robić. W oczy rzuciły się banany. Zrobiłem chleb bananowy. Basia w pracy. Jest godzina 11:00 Co dalej? Piękne słońce. Kurcze, przecież mogę cokolwiek. Albo nic nie muszę robić. Ubrałem się powoli na rower. O kurde. Minus dwa stopnie. Co mi tam. Wsiadłem i ruszyłem. Tego mi było trzeba. Wróciłem z roweru. Basia wróciła. Idzie dziś na babską imprezę. Zrobiłem jej loki :) No i znowu siedzę i nic nie robię! To chyba się nazywa odpoczynek, czy jakoś tak. Mimo wszystko dziwnie.

Komentarze

makroman pisze…
Mi tam się marzy dzień w którym bym nic nie musiał...