Słodkie lenistwo

Piątek, poza jazdą na pogotowie nic nie robiłem cały dzień. Dziś też lenistwo. Co to jest, że po roku intensywnej pracy na dwa etaty. Programista i budowa. Jak odpoczywam przez kilka godzin, albo tak jak dziś śpię do ósmej. Mam wyrzuty sumienia. Co dzień wstaję o piątej rano i kładę się około 23:30. Co drugi tydzień jeżdżę, ostatnio przy temperaturze bliskiej zera po Basię do pracy na rowerze i razem wracamy w ciemną, zimną noc. Dziś zerwałem się z łóżka z przekleństwem, że tak późno. Była 7:54. Przecież to chore.

Z drugiej strony, może kiedyś nie będę musiał się tłumaczyć przed Bogiem, że nie wykorzystałem na maxa czasu mi danego. Zrobiłem wczoraj znowu ciasto z masłem orzechowym, ale musiałem mocno improwizować. Basia wyżarła pół słoika i musiałem czymś je zastąpić. Zrobiłem też specjalny koktail na przeziębienie, choć mnie nic nie rusza. Ale tak profilaktycznie. 2 cytryny, dwie pomarańcze, po dwie łyżeczki imbiru i kurkumy. Do tego dwie łyżki miodu i półtorej szklanki wody. Trudno wypić, jak ktoś nieprzyzwyczajony do takich smaków.

Dla mnie pyszne.

Remont w zasadzie skończony. Sypialnia na full i salon też. Brakuje jedynie listw przypodłogowych w salonie. Meble kuchenne zamówione i kupiony osprzęt. Czekam na transport i trzeba będzie tylko złożyć.

Konrad pojechał do Blo pod Paryż się wspinać. Wynajęli tam cały domek w kilka osób. Konrad pojechał swoim samochodem. Nie będzie go dwa tygodnie. Mam nadzieję, że w tym czasie złożę kuchnię i podłączę sprzęt.

A my z Basią jedziemy dziś do Ojcowa na koncert Nalepy. Syna Tego Nalepy. Gra i śpiewa piosenki swoich rodziców z zespołu Brekout. Koncert będzie w zaprzyjaźnionej knajpce Pod Nietoperzem. Podobno Piotr Nalepa też jeździ na rowerze. Leszek już zdążył się z nim zapoznać. Zresztą Leszek to wszystko organizuje.

Komentarze

eldka pisze…
Niebieskie pomieszczenie bardzo mi się podoba.