Przegapiłem cały rok życia przez ten remont. Owszem byłem na trzech w zasadzie wczasach. Choć tak naprawdę były jedne w Chorwacji. Drugie to były Bieszczady dosłownie trzy dni. Jedynie aby zaliczyć Wielką pętlę Bieszczadzką. No i te trzecie w Miliczu. Ale też trudno je zaliczyć jako wczasy. I tak zawsze moje wczasy Basia psuje mi swoimi pretensjami i narzekaniem. Taki już mój los. Po prostu ma egoistyczne podejście do życia. Nie potrafi w żaden sposób się odwdzięczyć czy poświęcić. Ale nieważne. Mam poczucie, że straciłem cały rok życia. Owszem pojeździłem też sobie trochę i na nartach, i na rowerze, a nawet kajakiem. Co z tego jak ciągle pod presją czasy i z obciążeniem stresowym dotyczącym remontu. Obiecałem sobie zrobić ten remont co będę mógł to sam i z bieżących dochodów. W planach nie było salonu i sypialni, ale nie był to dobry pomysł. Nie wyobrażam sobie robić potem tych pomieszczeń. Zresztą chyba bym już się nie zdobył na to. Teraz kończymy. W tej chwili jest już wszystko zagipsowane i nawet wyszlifowane. W zasadzie jeszcze tylko jeden, góra dwa dni i będę mógł impregnować ściany i malować. Z powodu dostępności fachowców i reżimu czasowego musiałem wpierw kłaść płytki na podłogach.
Mam nadzieję, że za bardzo nie zostaną zafajdane gipsem i będzie można się dosprzątać. Przykryłem je folią i dodatkowo takim papierem malarskim. Jest sprzedawany w rulonach metr na dwadzieścia. Przed samym malowaniem i tak pozbędę się tego co jest i położę następny. Ten obecny jest cały w gipsie. Niestety budżet przekroczyłem prawie dwukrotnie. I teraz na koniec będę musiał prawdopodobnie naruszyć oszczędności. Aby dokończyć czekają mnie spore wydatki. Obiecałem, że ja sfinansuje kuchnie. Czyli meble i kuchenkę. Postanowiłem kupić tam doskonały polski produkt. Rozwiązanie solgazu. Jest to kuchenka gazowa z płytą ceramiczną i na dodatek z krytym płomieniem. Gaz pali się pod płytą. Jest to wyjątkowe rozwiązanie na skalę światową. Zależy mi tam na gazie, bo na górze jest kuchnia elektryczna. Meble i ta kuchnia to spory wydatek. Na dodatek trzeba zapłacić robotników i zamówić zrobienie hydroforu zwiększającego ciśnienie wody. Na domiar złego w październiku mam ubezpieczenie samochodu. A Basia w tym roku zaliczyła słup na parkingu. Piekarnik do tej płyty gazowej odłożę sobie na później. Na razie przeżyją bez piekarnika. Też chcę kupić solgazu. Jest taki 3 w jednym. Piekarnik, kuchenka mikrofalowa i gotowanie na parze. Jest drogi, ale taki chcę mieć na dole. Mam nadzieję, że ostatecznie na święta będzie wszystko zapięte na ostatni guzik. I wreszcie pozbędę się stresu związanego z tym remontem. Na kolejny rok planuję zrobić coś dla siebie. Pokuszę się na wyjazd rowerowy do Peru i/lub na Kubę. Do Peru to w zależności czy przejdę kwalifikacje. Termin jest na razie odległy, w ogóle to trochę plany, a trochę marzenie. Na koniec, muszę to zapisać. Złomuję samochód. Oczywiście tą astrę starą. Nie pamiętam już czy wspominałem, Konrad kupił sobie focusa kombi. Więc Astra stoi i gnije. Nikt oczywiście nie zajął się złomowaniem astry, a jak poinformowałem, że załatwiłem już złomowanie i w tym tygodniu przyjadą po niego, to oczywiście nagle Basia chce jeździć, a nawet Konrad wspomniał, że może Lidka by jeździła. Nie! Tym razem nie i już.
Mam nadzieję, że za bardzo nie zostaną zafajdane gipsem i będzie można się dosprzątać. Przykryłem je folią i dodatkowo takim papierem malarskim. Jest sprzedawany w rulonach metr na dwadzieścia. Przed samym malowaniem i tak pozbędę się tego co jest i położę następny. Ten obecny jest cały w gipsie. Niestety budżet przekroczyłem prawie dwukrotnie. I teraz na koniec będę musiał prawdopodobnie naruszyć oszczędności. Aby dokończyć czekają mnie spore wydatki. Obiecałem, że ja sfinansuje kuchnie. Czyli meble i kuchenkę. Postanowiłem kupić tam doskonały polski produkt. Rozwiązanie solgazu. Jest to kuchenka gazowa z płytą ceramiczną i na dodatek z krytym płomieniem. Gaz pali się pod płytą. Jest to wyjątkowe rozwiązanie na skalę światową. Zależy mi tam na gazie, bo na górze jest kuchnia elektryczna. Meble i ta kuchnia to spory wydatek. Na dodatek trzeba zapłacić robotników i zamówić zrobienie hydroforu zwiększającego ciśnienie wody. Na domiar złego w październiku mam ubezpieczenie samochodu. A Basia w tym roku zaliczyła słup na parkingu. Piekarnik do tej płyty gazowej odłożę sobie na później. Na razie przeżyją bez piekarnika. Też chcę kupić solgazu. Jest taki 3 w jednym. Piekarnik, kuchenka mikrofalowa i gotowanie na parze. Jest drogi, ale taki chcę mieć na dole. Mam nadzieję, że ostatecznie na święta będzie wszystko zapięte na ostatni guzik. I wreszcie pozbędę się stresu związanego z tym remontem. Na kolejny rok planuję zrobić coś dla siebie. Pokuszę się na wyjazd rowerowy do Peru i/lub na Kubę. Do Peru to w zależności czy przejdę kwalifikacje. Termin jest na razie odległy, w ogóle to trochę plany, a trochę marzenie. Na koniec, muszę to zapisać. Złomuję samochód. Oczywiście tą astrę starą. Nie pamiętam już czy wspominałem, Konrad kupił sobie focusa kombi. Więc Astra stoi i gnije. Nikt oczywiście nie zajął się złomowaniem astry, a jak poinformowałem, że załatwiłem już złomowanie i w tym tygodniu przyjadą po niego, to oczywiście nagle Basia chce jeździć, a nawet Konrad wspomniał, że może Lidka by jeździła. Nie! Tym razem nie i już.

Komentarze
Powodzenia!