Chorwacja podsumowanie

Ostatnio robię bardzo długie przerwy w pisaniu. Facebook jest szybszy i nie wymaga dużo pisania. Zresztą przez te przerwy oduczyłem się pisać. Wszystko przez remont. Nadal trwa. Teraz już oczywiście robię pokoje. Są też wakacje więc czekam na dostępność robotników.

Wszystko też komplikuje paraliż Krakowa w związku z ŚDM, a sam też nie mam zbyt wiele czasu. Zacznę od najważniejszego. Konrad się obronił, tak w najwcześniejszym terminie po co czekać. Obronił się na 5 z wyróżnieniem i skończył również całe studia z wyróżnieniem. Miał wysoką średnią. Dostał propozycje studiów doktoranckich zresztą już od dłuższego czasu o tym wspominano. Ale od roku prawie pracuje na pół etatu. Teraz już przeszedł na pełny. Pracuje w dość znanej i cenionej firmie. Nie pisałem chyba o tym, ale zajmuje się różnymi raportami i publikacjami w sferze giełdy i biznesu. Ma już wiele publikacji w znanych portalach biznesowych. Choćby taka: Czy taka: Na razie chce robić taką karierę. Oczywiście ma też osiągnięcia we wspinaczce Tu akurat kolega na zdjęciu. A tu już Konrad w akcji Dobrze, że nie jest tylko molem książkowym. Współpracuje z wydawnictwem znak. Przysyłają mu raz w miesiącu książkę, a on w zamian ma napisać recenzję i rozpropagować ją w necie. W związku z zakończeniem studiów Konrad kupuje też nowy samochód. Astra pójdzie na złom. Na razie pewnie do końca ubezpieczenia postoi jeszcze na podwórku, tak na wszelki wypadek. Choć nie wiem czy ma to sens. Zakończyliśmy też jeden urlop, ja za tydzień mam kolejny. Wybieram się w Bieszczady. Czeka na zrobienie rowerem Wielka pętla bieszczadzka. Choć nie wiem czy będę w stanie w tą stronę Kraków przejechać w tych dniach. Podobno nawet autostrada będzie nie dostępna. Wtedy pewnie wybiorę się w Izery na singletracki. Jeszcze się zobaczy. Bardzo nie chciałbym utknąć na ten urlop w remoncie. Choć to bardzo korci. Dwie godziny dziennie to mało. Co do Chorwacji, to dla mnie takie Władysławowo z kamieniołomem zamiast plaży. No i ludzi siedem tysięcy razy mniej. Słyszałem, że nad naszym morzem w porywach 17 stopni i wiatr w porywach 140 km/h Tam temperatura wahała się miedzy 30 a 40 stopni. Co dzień wieczorem wino do 1 w nocy. Tak, wino kobiety i śpiew. Byłem z trzema kobietami. Zabawne zdarzenie jest z tym związane, bo co dzień chodziliśmy na spacery wieczorem do miasta i po wino. Tam wino kupuje się z takich wielkich cystern. Co kawałem był taki sklepik. Można degustować do woli i przyjść z własną butelką na wino. Litr, w zależności od jakości 20-25 kun. Ale piliśmy takie za 17 i też było dobre. No więc chodzimy sobie tak i co dzień mijamy takiego starszego pana, który chyba wracał z pola z pracy Choć wyspa to prawie jedna skała.

W końcu nie wytrzymał i zagadnął do mnie po angielsku, że widzi mnie co dzień z blondynką, brunetką i rudą, że jestem jego idolem. Odpowiedziałem mu, też żartobliwie, że niestety tylko jedna śpi w moim łóżku. Pojeździłem trochę po wyspie i okolicach na rowerze. Ale nie bardzo gdzie jest jeździć. Do gór było prawie 70 kilometrów. Byłem w Zadarze. 30 kilometrów, byłem też na pobliskiej wyspie Pag, do której morzem jest niespełna 10 km. Lądem z uwagi na brak dróg aż 63 km w jedną stronę. Niestety jedzie się wpierw prerią, potem kamienną pustynią o sporym ruchu. Zachodnia część naszej wyspy była dzika i dostępna tylko pieszo lub rowerom. Prowadzi tam w zasadzi jedna droga. Można więc pojechać i wrócić, i tyle.Cała wyspa od mostu do krańca, to 10 km wszerz jeszcze mniej. Nie ma nawet pięciu. W sumie to się trochę nudziłem. Ja byłem dosłownie dwa razy w wodzi tak średnio po godzince. Mnie to nie bawi. Basia natomiast była zachwycona. Jedyne co zaliczyliśmy i z czego byłem bardzo zadowolony, to Plitvickie Jeziora. Byliśmy też na wycieczce w Zadarze. Wpierw ja rowerem, potem z dziewczynami samochodem. Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na trzecią rocznicę wstąpienia Chorwacji do Unii Europejskiej. Zrobiłem jednak ponad 200 zdjęć. Z nad naszego morza udawało mi się w porywach zrobić 20. Basia chce tam koniecznie wrócić ja raczej nie.

Komentarze

eldka pisze…
Mam nadzieję, że w drodze na Plitwickie Jeziora nie ominąłeś jedynego fiordu w Chorwacji:)

Gratulować Syna, gratulować Rodzicom.
makroman pisze…
Piękne miejsca - fakt nie wiem czy idealne dla rowerzysty, ale zwiedzać jest co.
Z Chorwacji zawsze przywożę cudowne wspomnienia. Uważam, że to jeden z piękniejszych europejskich krajów.
Pozdrawiam:)