Takie tam.

Minęły dwa tygodnie, a kosiarka dalej w serwisie. Zaczynam mieć dość tej kosiarki. Powoli dochodzę do tego aby kupić nową. Ta ma już 15 lat. Trawa jest już po szyję. Nie wiem jak skoszę jeśli kosiarka będzie dopiero na następny piątek. O ile nie będzie lało. W zasadzie przez ostatnie dwa tygodnie padało prawie co dzień. Mamy problem z mrówkami w kuchni. Zawsze jak leje wychodzą w kuchni z pod kaloryfera. Dziś zaatakowały placek z truskawkami. Basia zrobiła wczoraj i zapomniała wynieść gdzieś. Zaniosłem go do kotłowni. Dla gości chyba nie będzie się nadawał. Mnie nie przeszkadza. Mrówki są trochę kwaśne jak się je nagryzie. Ale ja lubię takie smaki. Jutro ma przyjechać kuzynka z koleżanką. Jedziemy razem na Chorwację, trzeba się poznać.
Ogród co prawda zaniedbany, dom też. Ale jakoś zrobimy ognisko. Wczoraj poświęciłem dzień na zakupy, a dziś na sprzątanie. Ja poświęcam całe dnie na remont na dole. A Basia… “Na tapczanie leży leń…” W związku z tym dom nie posprzątany i lodówka pusta. Ostatnio remontuje hardkorowo. Po pracy godzinka odpoczynku i do roboty na dole. Zdarza mi się kończyć 21:30. Dziś odkurzyłem, umyłem kibelek - resztę łazienki mam nadzieję że Basia jednak się zabierze do pracy. Umyłem podłogi na mokro. Co prawda miałem robić na dole w łazience oświetlenie, bo ściany już stoją. Z tym to był problem. ściany w łazience są tak krzywe i jest tak ciasno, że miałem ogromny dylemat jak robić tam regipsy. Połączyłem dwie techniki. Częściowo na kleju, częściowo na stelażu aluminiowym. I tak rozjechało mi się o ponad centymetr na długości. W niektórych miejscach płyta jest na styk ze ścianą, a w niektórych ponad pięć centymetrów od. W takich miejscach nie bardzo da się kleić. Najważniejsze jest, że tam gdzie ma być prysznic jest kąt prosty. Nawet jak coś jest jeszcze nie bardzo. To płytkami się dorówna. Próbowałem dziś to oświetlenie zrobić, ale dziś od rana jest gość do skuwania wylewki na dole w pokojach. To jest taki hałas, że nie jestem w stanie tam na dole cokolwiek robić. W tym tygodniu mają skuć i wyrównać. Potem ja robię ściany, oni sufit i znowu ja podłogi. Wtedy przenosimy meble z kuchni i okolic. I robimy resztę. W miedzy czasie mam nadzieję fliziarz zrobi łazienkę.

Mimo braku czasu przeczytałem: "Dziewczyna z pociągu" Najpierw myślałem, że to będzie super opowieść o kobiecie alkoholiczce. Potem, że dobry kryminał. A skończyło się jak zwykle - pretensjami do całego świata facetów. Czy naprawdę kobieta nie jest w stanie napisać książki w której facet nie będzie świnią? Czy istnieje choć jedna książka autorki-kobiety w której facet jest przedstawiony pozytywnie? (pomijam Anię z zielonego wzgórza) Naprawdę jest tak źle? To czemu najważniejszym priorytetem kobiety jest mieć faceta, skoro tak ich nienawidzą? A może po prostu kobiety nie są w stanie zaakceptować facetów jakimi są, tylko cały czas żyją marzeniami o księciu z bajki, a ten okazuje się ma pryszcze, przy bliższym poznaniu. Czemu po tysiąckroć więcej jest książek autorów-facetów, gdzie kobieta jest wysławiana pod niebiosa. Czy naprawdę są takie wspaniałe? Przecież muszą się malować :(

Komentarze

Tesia pisze…
No nieee, Nomadzie, ostatni mi znany niemizogin w blogosferze, a tu takie wątpliwości... Bardzo mnie zainteresował wątek powieści męskich autorów, w których kobiety są przedstawiane w pozytywnym świetle. Czy mógłbyś podać jakieś przykłady? Bo jakoś nie miałam szczęścia (choć też przyznaję, że z powieściami nie jestem dobrze obeznana).
Nomad pisze…
Ja niemizogin, nie znasz mnie ;) Jakie tytuły? Proszę bardzo: Prawie wszystko Erich Maria Remark. Siedem części "W poszukiwaniu straconego czasu" "Dama kameliowa" Dumasa (syna) "Pożegnanie jesieni" naszego Witkacego "Anna Karenina" A nawet "Zbrodnia i kara" może pominąwszy Alonę i jej siostrę Lizawietę. Poczytaj też Paulo Coelho, A Estera Balzaca z "Blaski i nędze życia kurtyzany" Na koniec - "Mały książe"
Tesia pisze…
A to się pomyliłam... To by się nawet zgadzało, bo byś nie pasował do reszty ;-).

Paulo Coelho w ogóle nie jest w moim typie, więc nawet nie będę próbować. Z pozostałych coś na pewno wybiorę (jak dałeś radę tasiemcowi "W poszukiwaniu straconego czasu", inne w sumie też nieco "powolne", nadzieja w Witkacym ;-) i przeczuwam, że obalę Twoją teorię (niestety).
Tesia pisze…
Poszło szybciej, niż myślałam. Wybrałam "Annę Kareninę", bo mam tylko pierwszy tom i doszłam do wniosku, że to zaoszczędzi mi trochę czasu ;-). Było jeszcze lepiej, bo wyjaśnienie jak powstaje obraz kobiety w oczach mężczyzny znalazłam już na 29 stronie, gdzie jest opis jak to Lewin zakochiwał się w Szczerbackich. Wniosek jest taki, że obraz kobiety jest uzależniony od obserwującego mężczyzny :-). A teraz wyjaśnienie dotyczące makijażu. Kobiety się malują w ramach protestu: "Nie pokażę ci swojej twarzy, bo patrząc na mnie i tak dostrzeżesz tylko siebie." ;-) I to koniec tajemnicy.
Ewa pisze…
Nie będę rozprawiać o facetach, bo sama mam dobrego, takiego któremu mizoginia nawet nie w głowie...
Chcę Ci natomiast podpowiedzieć sposób na mrówki, który skutecznie wyprowadził je z mojej kuchni dawno temu. Otóż wędrowały one sznurkiem po zewnętrznej ścianie domu i poprzez jakąś szczelinę w oknie wchodziły do wewnątrz(okna przed wymianą). Robiły to wieczorem albo w nocy przy zgaszonym świetle. Kiedy je zapalałam rozpierzchały się po blacie mebla. Część zdążałam unieszkodliwiać. Ofiary wrzucałam do koszą. Któregoś jednak dnia, była bardzo późna pora, nie chciało mi się ich zebrać i biedaczki zostawiłam do rana. Wyobraź sobie moje zdumienie, kiedy rano nie było ani jednego trupa na blacie. Wszystkie zostały wyniesione przez te, które w pogromie ocalały. Od tamtej pory już nigdy w mojej kuchni się nie pojawiły. W ogrodzie ich nie tępię.
Pozdrawiam serdecznie :)
makroman pisze…
Mój Briggs&Stratton także padł,musiałem kończyć elektryczna - zgroza...
Co do kobiet
Synonim kobiecości to... oczekiwanie.
Kobiety oczekują że będziemy zgodni z ich oczekiwaniami,oczekują że będziemy mówić im to na co czekają itd. skoro te go nie ma... no właśnie.
eldka pisze…
Liście leśnych paproci na mrówki.