Basia kiedyś, rzuciła hasło - może byśmy hodowali grzyby, koleżanka ma. - Ja na to - no to hoduj - Basia zwykle mówi w liczbie mnogiej, ale ma na myśli, że ja się tym zajmę. Jednak zaszczepiła we mnie tę myśl. Ja nie należę do leni. Tak więc poszperałem w internecie i znalazłem szereg informacji na ten temat, a co ważniejsze kilka sklepów internetowych gdzie można kupić gotowe zestawy do hodowli. Są takie jak balot z grzybnią boczniaka, który nie wymaga nawet podlewania. Nawet największy leń jest w stanie, jeśli tylko ruszy się z fotela przed TV by odebrać paczkę od kuriera i ją rozpakować. Na tym kończy się obsługa. Potem można nadal gnuśnieć przed TV i patrzeć jak rośnie. Nie wymaga nawet podlewania. Z pieczarkami jest trochę inaczej.
Ale też jedynie rozpakowujemy. Rozrywamy jeden worek, potem drugi, raz dziennie podlewamy i patrzymy jak rosną. Dziś po około dwóch, trzech tygodniach nastąpił ten dzień w którym można było zebrać plony. Oczywiście zebrałem tylko te największe. Jak widać wyszło prawie po kilogramie z każdych. Miska, ta większa waży 125 g, ta z pieczarkami mniejsza 85 g. Spodziewam się, że zbiorę po co najmniej trzy kilogramy. Balot kosztował 18 zł, a pieczarki o ile pamiętam 12. Do tego przesyłka około 30 zł, ale jeszcze kupiłem grzybnie w kołkach. Już mam pniaki brzozy, teraz będę je wiercił, wbijał kołki i zawijał w folię. Tak zaczekają w piwnicy do jesieni i mam nadzieję potem przez kilka lat będę zbierał grzyby z pnia. Chcę też zaszczepić ziarno grzybni pod iglakami, choć z tego co wiem w taki sposób bardzo trudno wyhodować grzyby. Ale spróbuję. Zakup takiej grzybni, to nie majątek.
Ale też jedynie rozpakowujemy. Rozrywamy jeden worek, potem drugi, raz dziennie podlewamy i patrzymy jak rosną. Dziś po około dwóch, trzech tygodniach nastąpił ten dzień w którym można było zebrać plony. Oczywiście zebrałem tylko te największe. Jak widać wyszło prawie po kilogramie z każdych. Miska, ta większa waży 125 g, ta z pieczarkami mniejsza 85 g. Spodziewam się, że zbiorę po co najmniej trzy kilogramy. Balot kosztował 18 zł, a pieczarki o ile pamiętam 12. Do tego przesyłka około 30 zł, ale jeszcze kupiłem grzybnie w kołkach. Już mam pniaki brzozy, teraz będę je wiercił, wbijał kołki i zawijał w folię. Tak zaczekają w piwnicy do jesieni i mam nadzieję potem przez kilka lat będę zbierał grzyby z pnia. Chcę też zaszczepić ziarno grzybni pod iglakami, choć z tego co wiem w taki sposób bardzo trudno wyhodować grzyby. Ale spróbuję. Zakup takiej grzybni, to nie majątek.





Komentarze