Dwa zdarzenia i będzie wiadomo skąd ten tytuł.
W związku z moim remontem chciałem kupić kabinę prysznicową. Pisałem o tym w poprzednim mailu, że poinformowano mnie o tym, że to co jest napisane jako całkowita wysokość. Nie jest prawdą. Nie dawało mi to jednak spokoju. Wziąłem metr i poszedłem ponownie do sklepu. Kabina ma 210. Uparłem się i poprosiłem o drabinkę. Zmierzyłem wystającą rurkę. Ma dokładnie 5 cm. To jednak prawda. Czemu ci pracownicy zmyślają. Skoro nie są pewni po co cokolwiek mówią i wprowadzają ludzi w błąd. Kupiłem tą kabinę. Umówiłem się na transport miedzy 18:00 a 21:00. O godzinie 10:00 w poniedziałek telefon czy może przyjechać z kabiną. Akurat w poniedziałek postanowiłem oddać krew i byłem w domu.
Od dawna używam karty MasterCard. Za wszystko nią płacę. Nawet za przysłowiowe zapałki w kiosku. Zbierają się tam punkty. Uzbierało się znowu ponad 10 tysięcy. Kiedyś już zamówiłem za nie perfumy w Douglas. Teraz były kupony do Sephory. za 1000 pkt 50 zł. Zamówiłem dziewięć kuponów. Przyszły dziesięciocyfrowe kody SMS. Mając kody zamówiłem na stronie internetowej perfumy dla Basi. Taki już jestem, że nic dla siebie jeno o innych myślę. Chcę płacić, za nic nie mogę znaleźć miejsca gdzie te kupony wpisać. W końcu sfrustrowany po przeszukaniu całej strony MasterCard i Sephory. napisałem maila do sklepu z pytaniem gdzie mogę je wpisać. Napisałem, że mam kody SMS. Odpisano mi po jednym dniu myląc nazwisko na Akowicz. Z ruskiego nie z węgierskiego. Już to mnie zirytowało. Pani poprosiła o zeskanowanie tych kuponów ?!? Co mam telefon wsadzić do skanera? Widać, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Na dodatek mam jej wysłać tajne kody warte łącznie 450 zł. A jaką mam pewność, że sobie nie przywłaszczy ich. Zresztą prośba wskazuje na to, że kompletnie nie wie o co chodzi. Zacząłem dalej drążyć i szukać. Znalazłem takie cztery miejsca z informacjami. Każde z innymi.
Ja kliknąłem w ten pierwszy obrazek, gdzie nie ma żadnej informacji, że jeden kod jeden zakup. Potem drugi, prawie to samo. Znalazłem trzeci gdzie piszą, że mogę w każdym sklepie na terenie kraju i tu już piszą o tym, że jeden kupon jeden zakup. Za 50 zł w sephora, to se chyba waciki kupię. Potem wyszperałem kolejny, że kod to będzie pin czterocyfrowy. Ja dostałem dziesięciocyfrowe. Wymiękłem. Jest taka dezinformacja, że nic nie wiadomo. Poszedłem dziś do sklepu zgodnie z trzecim obrazkiem. Pierwsza sprzedawczyni zrobiła oczy jak spodki. Odesłała mnie do bardziej doświadczonej koleżanki. Ta również nie wie o co chodzi. Znikła na zapleczu i po dziesięciu minutach przyniosła informację, że to tylko w sklepie internetowym. To pokazałem jej trzeci obrazek. Nie dała się przekonać. Napisałem dziś pismo do Master Card, Sephory i MBanku z którego mam kartę. Opisałem to też na fanpagach tychże na FB. Zażądałem w osobnym piśmie do MasterCard zwrotu punktów w związku z dezinformacją i porażającą niekompetencją. Zagroziłem kolejnym mailem do UOKiK. Czekam na reakcję.
W związku z moim remontem chciałem kupić kabinę prysznicową. Pisałem o tym w poprzednim mailu, że poinformowano mnie o tym, że to co jest napisane jako całkowita wysokość. Nie jest prawdą. Nie dawało mi to jednak spokoju. Wziąłem metr i poszedłem ponownie do sklepu. Kabina ma 210. Uparłem się i poprosiłem o drabinkę. Zmierzyłem wystającą rurkę. Ma dokładnie 5 cm. To jednak prawda. Czemu ci pracownicy zmyślają. Skoro nie są pewni po co cokolwiek mówią i wprowadzają ludzi w błąd. Kupiłem tą kabinę. Umówiłem się na transport miedzy 18:00 a 21:00. O godzinie 10:00 w poniedziałek telefon czy może przyjechać z kabiną. Akurat w poniedziałek postanowiłem oddać krew i byłem w domu.
Od dawna używam karty MasterCard. Za wszystko nią płacę. Nawet za przysłowiowe zapałki w kiosku. Zbierają się tam punkty. Uzbierało się znowu ponad 10 tysięcy. Kiedyś już zamówiłem za nie perfumy w Douglas. Teraz były kupony do Sephory. za 1000 pkt 50 zł. Zamówiłem dziewięć kuponów. Przyszły dziesięciocyfrowe kody SMS. Mając kody zamówiłem na stronie internetowej perfumy dla Basi. Taki już jestem, że nic dla siebie jeno o innych myślę. Chcę płacić, za nic nie mogę znaleźć miejsca gdzie te kupony wpisać. W końcu sfrustrowany po przeszukaniu całej strony MasterCard i Sephory. napisałem maila do sklepu z pytaniem gdzie mogę je wpisać. Napisałem, że mam kody SMS. Odpisano mi po jednym dniu myląc nazwisko na Akowicz. Z ruskiego nie z węgierskiego. Już to mnie zirytowało. Pani poprosiła o zeskanowanie tych kuponów ?!? Co mam telefon wsadzić do skanera? Widać, że nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Na dodatek mam jej wysłać tajne kody warte łącznie 450 zł. A jaką mam pewność, że sobie nie przywłaszczy ich. Zresztą prośba wskazuje na to, że kompletnie nie wie o co chodzi. Zacząłem dalej drążyć i szukać. Znalazłem takie cztery miejsca z informacjami. Każde z innymi.
Ja kliknąłem w ten pierwszy obrazek, gdzie nie ma żadnej informacji, że jeden kod jeden zakup. Potem drugi, prawie to samo. Znalazłem trzeci gdzie piszą, że mogę w każdym sklepie na terenie kraju i tu już piszą o tym, że jeden kupon jeden zakup. Za 50 zł w sephora, to se chyba waciki kupię. Potem wyszperałem kolejny, że kod to będzie pin czterocyfrowy. Ja dostałem dziesięciocyfrowe. Wymiękłem. Jest taka dezinformacja, że nic nie wiadomo. Poszedłem dziś do sklepu zgodnie z trzecim obrazkiem. Pierwsza sprzedawczyni zrobiła oczy jak spodki. Odesłała mnie do bardziej doświadczonej koleżanki. Ta również nie wie o co chodzi. Znikła na zapleczu i po dziesięciu minutach przyniosła informację, że to tylko w sklepie internetowym. To pokazałem jej trzeci obrazek. Nie dała się przekonać. Napisałem dziś pismo do Master Card, Sephory i MBanku z którego mam kartę. Opisałem to też na fanpagach tychże na FB. Zażądałem w osobnym piśmie do MasterCard zwrotu punktów w związku z dezinformacją i porażającą niekompetencją. Zagroziłem kolejnym mailem do UOKiK. Czekam na reakcję.




Komentarze
Mi z Decathlonu FedExem mieli trekkingówki podesłać we wtorek podesłali ... w poniedziałek - nikogo w domu, we wtorek była by Marzenka.
Gazetka promocyjna z jakiegoś Partnera RTV (czy coś w ten deseń) - jest coś czego szukamy, no to w samochód i do sprzedawcy - owszem jest ale...
nie do końca to samo, nie do końca za tę samą cenę i w ogóle... nie do końca bo i tak trzeba sprowadzać