Typowa Spielberg, to widać od pierwszej sceny. Proste postaci określane jedną znaczącą cechą mającą wpływ na cały film. Otwierająca scena określa bohatera cechą, która zdominuje film i będzie kluczowa dla akcji. Zwykły prawnik zajmujący się ubezpieczeniami twardo negocjuje i właśnie te negocjacje i ta nieustępliwość określi film i pozwoli wygrać. Od razu wiemy o co chodzi, za to nic nie wiemy o postaci. Przerysowana rzeczywistość gdzie w świetle jupiterów na murze berlińskim bohaterscy uciekinierzy giną na oczach pasażerów przejeżdżającego pociągu. Spielberg jest bardzo wymowny i bardzo dosłowny. Nie pozwala sobie na niuanse i niedopowiedzenia. W tym filmie wszystko jest czarne lub białe. Mimo tego, jak każdy jego film ogląda się doskonale i z wypiekami na twarzy. Historia opowiada o wymianie szpiegów dominujących mocarstw zimnej wojny. Sam szpieg, określony do znudzenia powtarzanym stwierdzeniem, zawsze na pytanie czy się nie przejmuje, czy się nie boi. Odpowiada ze stoicką postawą - a czy to coś zmieni? To jedna fraza z filmu, która zapada w pamięć. Dwie i pół godziny trzymające w napięciu i dwie i pół godziny prostej niewymagającej rozrywki.

Komentarze
Tyle że faktycznie rozrywki dostarcza zapierającej dech w piersiach.