Miałem nadzieję, że tej zimy będę miał trochę czasu dla siebie. Skończę domek gospodarczy i luz. Oczywiście skończyłem go na zewnątrz i niby nawet wewnątrz, ale pojawiły się oczywiście nowe pomysły na zagospodarowanie go. Realizuję więc. Do tego trzeba wiele przenieść z garażu. A jego samego przeorganizować. Powoli to się dzieje. Jeszcze tydzień i mam nadzieję będzie koniec. Wszystko oczywiście robię w ciemnościach. Już o 17:00 praktycznie zmrok. Soboty poświęcam na przygotowanie ogrodu. Głównie to walka z liśćmi. Zaniedbuje bardzo bloga i wygląda na to, że nadal się to nie zmieni. Konrad bowiem zadeklarował, że chcieliby z L. zamieszkać na dole. Mieliśmy tej jesieni remontować łazienkę na dole. Zapaliłem się strasznie do tej propozycji i w takim razie trzeba cały dół wyremontować. Oczywiście nie oddam tego w ręce robotników. Po pierwsze musiałbym zapłacić, podejrzewam kilkadziesiąt tysięcy. A ja bardzo nie lubię płacić za coś co mogę sam zrobić. Byłoby wtedy szybko. Oczywiści hydraulik, czy robienie płytek. Oddam w dobre ręce. Wszystko inne, a przede wszystkim burzenie zrobię sam. Wyobraźnia działa na wysokich obrotach już od tygodnia. Już mam w planach przesuwanie ścian. Wybijanie nowych drzwi. Będzie się działo. Oczywiście Konrad deklaruje pobyt najwyżej 2-3 lata. A potem chcą jakieś mieszkanie kupić w Krakowie. Samochodem też miał jeździć najwyżej rok, a jeździ już czwarty. Konrad mimo piątego roku studiów jeszcze. Już pracuje i to nie byle jak. Ze wszystkimi stypendiami (miał najwyższą średnią na roku) i kieszonkowym. Ma spory dochód w miesiącu. W zasadzie zarabia prawie na poziomie Basi. Pracuje w Sedlak&Sedlak na pół etatu. Dodatkowo pisze artykuły biznesowe. Ma już kilka publikacji na Money czy Bankier.pl. Tu jedna z nich W związku z tym remontem będę miał zajętą dosłownie każdą minutę. Konrad chce partycypować nawet w kosztach. Ale nie chcę w ten sposób. Jeśli nie będzie tu mieszkał, jedynie tymczasowo. Nie chcę go tym obciążać. Miałem już od dawna taką wizję, aby urządzić dół i jak mnie wywalą z pracy, albo będziemy chcieli dorobić sobie do emerytury. To w sam raz będzie na wynajem. Okolica fajna, turystyczna. Chętni na pewno się znajdą. Zresztą dół jest niższy, mniejszy. Z tego powodu cieplejszy. Jak się ładnie tam zrobi, może to być nasza zimowa siedziba. Zapaliłem się do pomysłu też dlatego, że ja po prostu lubię tworzyć. Lubię coś robić własnymi rękami. Domek gospodarczy robiłem około dwóch lat. Wszystko wyniosło około 5 tysięcy złotych na przestrzeni tych dwóch lat. Teraz kolega robi garaż mniej więcej o podobnej wielkości. Robotnicy wraz z materiałami powiedzieli mu piętnaście tysięcy. Można powiedzieć, że zaoszczędziłem około 10. A do tego satysfakcja jest bezcenna. Muszę pamiętać aby porobić na dole zdjęcia. Dół przy budowie domu był robiony z tą myślą, że będzie to część gospodarcza nie zamieszkana. Jak zamieszkaliśmy z Basią na górze. Rodzice Basi na szybko zaadoptowali tą część na mieszkanie. Tam jest strasznie wszędzie krzywo. Tak zresztą jak na górze, tyle, że tu zrobiliśmy generalny remont 15 lat temu. Łącznie z robieniem wylewek na nowo.
A na koniec jeszcze zaległości opisu wczasów ubiegłorocznych:
A na koniec jeszcze zaległości opisu wczasów ubiegłorocznych:
Komentarze
remonty... właśnie wietrzę po parkiecie kładzionym w pokojach chłopców - wolał bym panele, bo te położył bym sam, ale Marzena uparła się na parkiet i... trzeba było fachowca. No cóż mężczyzna może wygrać z naturą ale nie wygra z kobietą.