Tak wczoraj miałem swoje pięć minut. Niebawem mija mi 20 lat pracy w Comarch. Z tej okazji, przy imprezie sektorowej miałem swoje wystąpienie. Co rok mamy imprezę integracyjną, a przed nią są różne prezentacje i wczoraj między innymi ja jako pierwszy mówiłem o swoim 20 letnim pobycie w tej firmie. W PP przygotowałem prezentacje składającą się z około 20 slajdów i opowiadałem o różnych epizodach z tych 20 lat. Nie zapomniałem też podbudować naszego zespołu, pochwalić samej firmy. Wplotłem trochę tytułów z literatury. Mam nadzieję, że nie były na tyle kosmiczne i nieznane, że chociaż część osób załapała do czego nawiązuję. Starałem się być trochę zabawny i trochę prowokacyjny. Mam nadzieję, że się to udało. Kilka osób wyraziło swoje zadowolenie i otrzymałem gratulacje. Było bardzo miło. Na koniec dostałem też od prezesa gratulację i nagrodę pieniężną.
To był też dzień w którym po południu musiałem zrobić przegląd samochodu. Zbiegło się trzy lata i sześćdziesiąt tysięcy na liczniku. Z tego tytułu był to grubszy przegląd. Przegląd trwał prawie cztery godziny. Po godzinie dostałem telefon z kosztorysem. Co trzeba wymienić. Zaproponowano koniecznie wymianę klocków z przodu. Dodatkowo tarcz i klocków z tyłu. To oczywiste, że takie rzeczy się zużywają. Wyszło sporo, zaprotestowałem jednak. Znając serwisy autoryzowane stwierdziłem, że to tylko propozycja. Okazało się, że klocki z tyłu powinny wytrzymać jeszcze jakieś 10 tysięcy, a tarcze można zmienić dopiero jak te nowe klocki z przodu się zużyją. Zawsze tak proponują w serwisach i nie należy od razu przystawać na to. Raz, że zaoszczędzam w kieszeni, to jeszcze oszczędzam środowisko i eksploatuje części do końca ich żywotności. Oczywiście trzeba zachować rozsądek. Bezpieczeństwo nie ma ceny. Mając te cztery godziny czasu poszedłem pieszo na rynek bo zrobiła się piękna pogoda.
Potem wróciłem do Galerii Kazimierz na jakąś kawę i lody. Byłem trochę głodny. Potem zostało jeszcze prawie dwie godziny. Usiadłem sobie w kącie galerii w zaciszu na ławce. Włączyłem tablet i zacząłem szukać co by tu w sobotę zrobić na obiad, bo Basia będzie w pracy. W pewnym momencie podeszła do mnie śliczna młodziutka dziewczyna i zaczęła coś zagadywać. Od razu stwierdziłem, że chce mi coś sprzedać, albo przeprowadzić ankietę. Podziękowałem uprzejmie. Zapytała jednak, czy może usiąść, bo już ją nogi bolą i udawać, że ze mną rozmawia. Stwierdziłem, że czemu nie. Nie musimy udawać, możemy po prostu pogadać, mam czas. Okazało się, że sprzedaje wejściówki na siłownie. Ja mam darmową w pracy i tak zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Pochwaliłem się moim synem, zauroczyła się, ale bardzo ubolewała, że ma dziewczynę. Z początku byłem bardzo ostrożny, ja wiem, że trzeba ufać ludziom. Bardzo mi tej swobody brakuje w dzisiejszych relacjach społecznych. Ale wiadomo, młoda dziewczyna, starszy facet podatny na wdzięki młodej kobiety. Potencjalna ofiara. Różnie to bywa. Przegadaliśmy ponad godzinę, zostaliśmy znajomymi na FB :) Śliczna, sympatyczna młoda osoba. Czasami warto zaufać i się trochę otworzyć. Bardzo ekscytujący i miły dzień. W pewnym momencie jak wymienialiśmy się zaproszeniami na FB spytała czy żona nie będzie zazdrosna. Powiedziałem jej, że jak tylko przyjdę do domu na pewno pochwalę się żonie nową znajomością, bo to niecodzienne zdarzenie i bardzo miłe. Tak zresztą zrobiłem. Jeśli kobieta jest pewna mężczyzny, to nie będzie o niego zazdrosna. Mam nadzieję, że Basi co dzień daję powody do pewności.
To był też dzień w którym po południu musiałem zrobić przegląd samochodu. Zbiegło się trzy lata i sześćdziesiąt tysięcy na liczniku. Z tego tytułu był to grubszy przegląd. Przegląd trwał prawie cztery godziny. Po godzinie dostałem telefon z kosztorysem. Co trzeba wymienić. Zaproponowano koniecznie wymianę klocków z przodu. Dodatkowo tarcz i klocków z tyłu. To oczywiste, że takie rzeczy się zużywają. Wyszło sporo, zaprotestowałem jednak. Znając serwisy autoryzowane stwierdziłem, że to tylko propozycja. Okazało się, że klocki z tyłu powinny wytrzymać jeszcze jakieś 10 tysięcy, a tarcze można zmienić dopiero jak te nowe klocki z przodu się zużyją. Zawsze tak proponują w serwisach i nie należy od razu przystawać na to. Raz, że zaoszczędzam w kieszeni, to jeszcze oszczędzam środowisko i eksploatuje części do końca ich żywotności. Oczywiście trzeba zachować rozsądek. Bezpieczeństwo nie ma ceny. Mając te cztery godziny czasu poszedłem pieszo na rynek bo zrobiła się piękna pogoda.
Potem wróciłem do Galerii Kazimierz na jakąś kawę i lody. Byłem trochę głodny. Potem zostało jeszcze prawie dwie godziny. Usiadłem sobie w kącie galerii w zaciszu na ławce. Włączyłem tablet i zacząłem szukać co by tu w sobotę zrobić na obiad, bo Basia będzie w pracy. W pewnym momencie podeszła do mnie śliczna młodziutka dziewczyna i zaczęła coś zagadywać. Od razu stwierdziłem, że chce mi coś sprzedać, albo przeprowadzić ankietę. Podziękowałem uprzejmie. Zapytała jednak, czy może usiąść, bo już ją nogi bolą i udawać, że ze mną rozmawia. Stwierdziłem, że czemu nie. Nie musimy udawać, możemy po prostu pogadać, mam czas. Okazało się, że sprzedaje wejściówki na siłownie. Ja mam darmową w pracy i tak zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Pochwaliłem się moim synem, zauroczyła się, ale bardzo ubolewała, że ma dziewczynę. Z początku byłem bardzo ostrożny, ja wiem, że trzeba ufać ludziom. Bardzo mi tej swobody brakuje w dzisiejszych relacjach społecznych. Ale wiadomo, młoda dziewczyna, starszy facet podatny na wdzięki młodej kobiety. Potencjalna ofiara. Różnie to bywa. Przegadaliśmy ponad godzinę, zostaliśmy znajomymi na FB :) Śliczna, sympatyczna młoda osoba. Czasami warto zaufać i się trochę otworzyć. Bardzo ekscytujący i miły dzień. W pewnym momencie jak wymienialiśmy się zaproszeniami na FB spytała czy żona nie będzie zazdrosna. Powiedziałem jej, że jak tylko przyjdę do domu na pewno pochwalę się żonie nową znajomością, bo to niecodzienne zdarzenie i bardzo miłe. Tak zresztą zrobiłem. Jeśli kobieta jest pewna mężczyzny, to nie będzie o niego zazdrosna. Mam nadzieję, że Basi co dzień daję powody do pewności.

Komentarze
Po drugie, byłam zdziwiona, że przy jubileuszu wspominasz o samochodzie (iście po męsku ;-), ale Twoje informacje akurat bardzo mi się przydadzą.
No i ostatni wątek, a raczej jego podsumowanie. Myślałam, że brak zazdrości podpierany stwierdzeniami, że drugiej połówce po prostu się ufa, to tylko taka zasłona dymna ;-) (bo oczywiście nie kocha i się nie interesuje, i pewnie mu/jej już nie zależy). A to jednak prawda jest... :-):-);-)
Pozdrawiam Cię uroczyście a także serdecznie :-)
No i stwierdzam po raz kolejny, że mąż z Ciebie idealny...
Swoją drogą, powinieneś dać się sklonować, niejedna kobieta może pozazdrościć Twojej takiego męża:)