Na wymyślanie tytułu nie mam czasu.

Oj ten mój biedny blog, ale żywcem nie mam czasu. Ciągle tylko robię i robię. Nawet w pracy zdeklarowałem się pracować godzinę dłużej. Nawet byłem jedną sobotą.


Co to się dzieje. Czasami jednak trzeba aby być w zgodzie z własnym sumieniem. W ogrodzie skończyłem przyklejać styropian i zacząłem robić zbrojenie siatką. Zatapia się taką siatkę z włókna szklanego w kleju na styropianie. Potem na to można kłaść już tynk. Robi się to banalnie. Niestety, pechowo jak rozrobiłem pierwsze wiadro kleju. Zaczął padać deszcz i o 19:00 zrobiło się ciemno. Nie dość, że musiałem to robić w szalonym tempie, to jeszcze po ciemku.


Połowa ściany wyszła tragicznie. Druga ściana, robiona już bez pośpiechu wyszła już prawie perfekcyjnie. W tamtą niedzielę byliśmy z Basia na rowerku, prawie 90 km. Pojechaliśmy nad stawy pod Oświęcim. A w tą sobotę wybrałem się na rower pod Turbacz z L. i z A. W planach było 35 km, ale pojechaliśmy prawie 50. Zaliczyliśmy nawet Kudłoń. Trasa wspaniała do jazdy. Pogoda idealna. Oczywiście na wstępie nie mogliśmy znaleźć trasy i błądziliśmy po łące.

Komentarze

makroman pisze…
Ja wręcz przeciwnie... nierobię ale i tak nie mam czasu na blogowanie - może jesienią...?
Loona pisze…
a ja się nie dziwię, że nie masz czasu, przecież Ty i zapracowany jesteś i zarowerowany :)