Przez czas kiedy się ochłodziło. Udało mi się w moim domku gospodarczym przykleić styropian zazbroić go siatką i specjalnym klejem. Chyba tak to się fachowo nazywa - zbrojenie. Pierwszą ścianę. Na szczęście tą najmniej widoczną robiłem w deszczu i prawie po ciemku. Rozrobiłem klej i zaczęło znienacka kropić. Wyszła tragicznie. Na dodatek pierwszy raz w życiu to robiłem. Kompletnie nie wiedziałem jak. Druga, też mało widoczna, wyszła prawie perfekcyjnie. Ostatnia znowu była kończona z czołówką. Późno zacząłem, bo musiałem zorganizować sobie obiad, a przyszedłem wściekle głodny z pracy. Basia poszła sobie gdzieś, miast stać przy garach i mężowi na czas obiad zrobić. Trochę się poirytowałem. Skończyłem grubo po 21:00
Na zdjęciach widoczne nierówności wynikają głównie z tego, że jedna część schła przez kilka dni, a ta druga co dopiero. To bardziej różnice kolorów. No i jak się ma czas dwie godziny wieczorem, to nie bardzo da się zrobić całą ścianę na raz. Ale to tylko zbrojenie. Nie wiem czy już wcześniej pisałem, ale oczywiście ten mój domek trochę jeszcze rozbudowałem. Każdy mój pomysł ewoluuje w trakcie realizacji, aż do osiągnięcia perfekcji, a co! Dorobiłem z tyłu zadaszoną dodatkową drewutnie. Od zachodu dodałem zadaszenie długie na 120 cm i betonowy podest. Tam będzie zewnętrzny warsztacik.
Dziś znowu zaczęło przygrzewać. Ale już w piątek zaimpregnowałem ściany pod tynk. To domek gospodarczy więc nie szaleję. Kupiłem tynk po 30 zł za worek, a nie jak na dom po 130 zł. Zwykły najtańszy. Ma tą wadę, że nie ma koloru. Można pomalować potem farbą fasadową. No i jest mineralny. Ma tendencję do łapania biologicznych zanieczyszczeń. Ale kercher co pięć lat poradzi sobie z tym. Zresztą to tylko domek gospodarczy. Przygotowałem sobie dziś wszystko do tynkowania. Ale oczywiście czytam na worku jak się do tego zabrać. A tam piszą co następuje. Dopuszczalna temperatura podłoża, powietrza i wody, to +5 do +25. Patrzę na termometr, a mam go w tym domku aby ocenić jakie są różnice temperatur wewnątrz i na zewnątrz. Patrzę, a tu pokazuje 27.3 stopnia.
Na dodatek czujnik jest 10cm od ściany, którą zamierzałem tynkować. A wracając z pracy myślałem sobie: Zachmurzyło się, ściana jest od północy, zadaszona. Nie będzie nagrzana. Co prawda termometr w samochodzie pokazywał, że na zewnątrz jest 31 stopni. Podumałem chwilę i stwierdziłem, że nie dość, że pierwszy raz w życiu to robię, nie umiem, nie wiem za bardzo jak, to jeszcze będę to robił wbrew jakimkolwiek zaleceniom. Niezgodnie z warunkami. Zrezygnowałem. Kiedy indziej nauczę się tynkować.
Na zdjęciach widoczne nierówności wynikają głównie z tego, że jedna część schła przez kilka dni, a ta druga co dopiero. To bardziej różnice kolorów. No i jak się ma czas dwie godziny wieczorem, to nie bardzo da się zrobić całą ścianę na raz. Ale to tylko zbrojenie. Nie wiem czy już wcześniej pisałem, ale oczywiście ten mój domek trochę jeszcze rozbudowałem. Każdy mój pomysł ewoluuje w trakcie realizacji, aż do osiągnięcia perfekcji, a co! Dorobiłem z tyłu zadaszoną dodatkową drewutnie. Od zachodu dodałem zadaszenie długie na 120 cm i betonowy podest. Tam będzie zewnętrzny warsztacik.
Dziś znowu zaczęło przygrzewać. Ale już w piątek zaimpregnowałem ściany pod tynk. To domek gospodarczy więc nie szaleję. Kupiłem tynk po 30 zł za worek, a nie jak na dom po 130 zł. Zwykły najtańszy. Ma tą wadę, że nie ma koloru. Można pomalować potem farbą fasadową. No i jest mineralny. Ma tendencję do łapania biologicznych zanieczyszczeń. Ale kercher co pięć lat poradzi sobie z tym. Zresztą to tylko domek gospodarczy. Przygotowałem sobie dziś wszystko do tynkowania. Ale oczywiście czytam na worku jak się do tego zabrać. A tam piszą co następuje. Dopuszczalna temperatura podłoża, powietrza i wody, to +5 do +25. Patrzę na termometr, a mam go w tym domku aby ocenić jakie są różnice temperatur wewnątrz i na zewnątrz. Patrzę, a tu pokazuje 27.3 stopnia.
Na dodatek czujnik jest 10cm od ściany, którą zamierzałem tynkować. A wracając z pracy myślałem sobie: Zachmurzyło się, ściana jest od północy, zadaszona. Nie będzie nagrzana. Co prawda termometr w samochodzie pokazywał, że na zewnątrz jest 31 stopni. Podumałem chwilę i stwierdziłem, że nie dość, że pierwszy raz w życiu to robię, nie umiem, nie wiem za bardzo jak, to jeszcze będę to robił wbrew jakimkolwiek zaleceniom. Niezgodnie z warunkami. Zrezygnowałem. Kiedy indziej nauczę się tynkować.



Komentarze
Pozdrawiam :)