Goście

Wreszcie zacząłem mój urlop. Basia zaczęła już od poniedziałku. Od wtorku mieliśmy gości z dalekiego kraju. Potocznie się utarło mówić, że z Paryża. Choć mieszkali do tej pory mniej więcej tak w Paryżu jak ci, którzy mówią, że z Krakowa choć mieszkają w Prokocimiu. Z drugiej strony jak my gdzieś wyjeżdżamy na wczasy i ktoś się pyta skąd jesteśmy, też mówimy, że z Krakowa. Przecież nikt nie wie gdzie są jakieś Niegoszowice. A do granic Krakowa mamy jakieś 15 km. Co prawda jak mieszkałem w Prokocimiu, to jednak jest dzielnica Krakowa. Niegoszowice, czy nawet Zabierzów jeszcze nie. No ale wróćmy do znajomych. Przyjechali we wtorek wieczorem.

We środę mieliśmy robić grilla, ale rozpętała się burza około 15:00 i szalała tak z wielkimi opadami mniej więcej do 18:00 O grillu można było zapomnieć. Na drugi dzień we czwartek od rana pogoda i oczywiście upał poza skalą. W związku z tym, że wyjeżdżali we czwartek po południu, my w piątek rano. To zrobiliśmy poranną wycieczkę, a potem grilla na obiad. Wycieczka miała około 5 km. Widać bardzo, szczególnie w takich warunkach pogodowych jaką ludzie mają słabą kondycje. Wieczorem pożegnaliśmy ich, a sami zaczęliśmy się pakować. W poniedziałek oddałem rower do serwisu. Po jeździe wokół Turbacza okazało się, że z hamulcami krucho. Przedni wygląda na to, że kompletnie się zapowietrzył. A chcemy na wyjeździe trochę pojeździć na rowerze. Umówiłem się z moim serwisem, że rower odbierzemy z samego rana po drodze na wczasy.

Komentarze

makroman pisze…
No tak... mieszczuchy ;-)