Czeski Raj - Hruba Skała

Niedziela, to i do kościoła trzeba iść. Pech, że w naszej miejscowości o 8:00 a my mamy śniadanie od 8:00 do 9:00. Ale napisano na kościele, że w Rovensku o 9:30. Tak ksiądz obsługuje z pięć parafii. Dojeżdża pewnie rowerem, nie najnowszym wypasionym suv-em. Pojechaliśmy po śniadaniu do tego Rovenska.



Okazało się, że rozkopali dokumentnie każdą ulicę w tym miasteczku. Całe szczęście, że mam wypasionego suv-a i podwozie wysokie i po tych wertepach miedzy koparkami jakoś dotarłem do kościoła. Na mszy dwadzieścia osób z nami włącznie. Stary ksiądz i seplenił po czesku - nic nie zrozumiałem. Potem szybko na ruiny zamku w Trosky. 60 parking i wejście po 50. Kurde, za co. Weszliśmy na wieże. Pospoglądaliśmy i tyle. Nie ma tam nic więcej. Wkurzyłem się. No to dalej do hrubej skaly. Ten obszar skalny jest ze trzy razy większy niż Prachowskie skały. Znowu parking 80 facet otwarł szlaban. Jeżdżę w kółko, miejsca brak, a on gdzieś polazł. W końcu zaparkowałem wzdłuż jakiejś ściany.

Ledwo się zmieściłem. Wypasiony suv duży jest. Tu jest co zwiedzać. Zanim weszliśmy na szlak - skalne miasto, ale zupełnie nietypowe. Schodzi się do niego w głąb ziemi. Niesamowite. Trochę trudno zdjęcia robić, ciemnawo. Potem na dalszej ścieżce arboretum, a dalej co kawałek vychladki. Z każdej widoki przecudne. Na końcu ścieżki zamek. Ale jakoś tak nie lubię oglądać jak kto spał czy jadł 500 lat temu. Darowaliśmy sobie. Wróciliśmy innym szlakiem, pełnym schodów. Upał oczywiście taki sam jak poprzedniego dnia. Znowu hektolitry kofoli. Wróciliśmy do domu. Prysznic, a potem jeszcze nad wodę. Tu dosłownie co kilometr są jakieś stawy lub jeziorka.

Route 3 204 723 - powered by www.wandermap.net

Komentarze

makroman pisze…
Świetne miejsca na urlop. Znam nieźle ale cały czas mi ich mało. Czesi nauczyli się skubać człowieka, a w razie czego chowają się za "barierą językową" ;-). Z drugiej strony mają ceny dostosowane do gości z "Ojro" nie ze złociszami.
Fakt że strasznie się zlaicyzowali, czasami mnie to podczas rozmów mierzi, bo ta ich laicyzacja w stroną takiej płaskiej bezduchowości poszła i w efekcie jak ktoś się zachwyca pięknem i mistyką świata to traktowany jest trochę jak fanatyk religijny.

Zamki z moją Marzenką kochamy - z drugiej strony albo niech to będą ekspozycje o wartości historycznej lub choćby ciekawe współczesne (mp. amatorska wystawa fotografii czy malarstwa) pomieszczone w zamku, albo niech wstęp będzie darmowy, bo płacić za możliwość pochodzenia sobie po stercie gruzu też mi się nie chce.