Kolejny dzień po szczytach

Na Barańcu trochę nas słońce przypiekło. Dziś wybieramy się w kierunku Chopoka, ale okrężną drogą. Zaparkowaliśmy przy pierwszej stacji wyciągu na Chopok od samego dołu. Zielonym szlakiem na przełęcz Krupową i stamtąd na szczyt wyższy o 20 metrów od Chopoka. Na przełęcz szło się w strasznym skwarze. Na dodatek ścieżka w dolnej części była cała zawalona trocinami i resztkami po ściąganych drzewach z wiatrołomu. Śmierdziało gnijącym drewnem i od podłoża biło gorąco. Dopiero trochę wyżej zaczęło powiewać lekkim wietrzykiem. Na samą przełęcz idzie się taką serpentyną trawersującą zbocze. Na wprost byłoby bardzo stromo. Ze szczytu Dumbier musieliśmy zejść na przełęcz Demianowską. Traci się 300 metrów na wysokości i ponownie trzeba się wdrapywać na Chopok. Sam szczyt Chopoko to taka góra kamieni. Sprawia wrażenie jakby go ktoś usypał ręcznie. Ze szczytu już nie zadawaliśmy sobie trudu zejścia szlakiem, tylko poszliśmy prosto w dół stokiem narciarskim. Bardzo nas spiekło, a Basia po schodach chodzi bokiem, tak ją boją uda. Głównie od schodzenia. I na tym kończymy wolne dni i nasz wyjazd do Demianowskiej doliny.

Route 3 074 370 - powered by www.wandermap.net

Komentarze

Tesia pisze…
Coś tkwi w człowieku, że pcha się w te góry, zamiast pobyczyć się na plaży :-). I nie może to być tylko bliskość zamieszkania, bo my znowu chcemy urlopować się w Alpach.