W niedzielę wybraliśmy się do Krakowa na spacer. Z dworca poszliśmy przez rynek, grodzką na Kazimierz na festiwal chleba i wina. W sumie marniutko tego chleba i wina. Kupiliśmy sobie jedynie suszonych owoców. Potem poszliśmy pochodzić po Podgórzu.
Okazuje się, że rynek podgórski jest w remoncie. Z rynku do pięknego mało znanego parku Bednarskiego. To taki park ze skałkami, a właściwie z jedną skalną ścianą. Dalej na kopiec Krakusa. Wiem wszyscy mówią kopiec Kraka. No i wreszcie do kamieniołomu Liban. Od dawna chciałem tam pójść i zrobić trochę zdjęć. Tam kręcono film Lista Schindlera. Zresztą nie tylko tam. Co ciekawe nie wiem czy ktoś zauważył na tym filmie, że otwierająca scena dzieje się na stacji kolejowej Kasina Wielka, pod stokiem narciarskim Śnieżnica. Wiele tam w tym filmie znajomych miejsc.
W pewnym momencie nawet samochody wyjeżdżają przez główną bramę Telpodu przez którą ja przechodziłem prze cztery lata mojej pierwszej pracy. Ciekawe miejsce ten kamieniołom i bardzo fajna taka wycieczka po Krakowie. Z samym kopcem mam też pewne wspomnienia. Jako dziecko chodziliśmy tam i zakradaliśmy się do magazynów pewnej fabryki, gdzie tłoczono tekturowe żetony. W zasadzie zakradaliśmy się na śmietnik. Bowiem wspomniane żetony były ubocznym produktem niszczenia twardych tekturowych opakowań. Graliśmy potem tymi żetonami w różne gry. Tak jak monetami. Miały wielkość dzisiejszej pięciozłotówki i taką twardość. Żetony zwykle były pięknie przyozdobione różnymi napisami i obrazkami.
Okazuje się, że rynek podgórski jest w remoncie. Z rynku do pięknego mało znanego parku Bednarskiego. To taki park ze skałkami, a właściwie z jedną skalną ścianą. Dalej na kopiec Krakusa. Wiem wszyscy mówią kopiec Kraka. No i wreszcie do kamieniołomu Liban. Od dawna chciałem tam pójść i zrobić trochę zdjęć. Tam kręcono film Lista Schindlera. Zresztą nie tylko tam. Co ciekawe nie wiem czy ktoś zauważył na tym filmie, że otwierająca scena dzieje się na stacji kolejowej Kasina Wielka, pod stokiem narciarskim Śnieżnica. Wiele tam w tym filmie znajomych miejsc.
W pewnym momencie nawet samochody wyjeżdżają przez główną bramę Telpodu przez którą ja przechodziłem prze cztery lata mojej pierwszej pracy. Ciekawe miejsce ten kamieniołom i bardzo fajna taka wycieczka po Krakowie. Z samym kopcem mam też pewne wspomnienia. Jako dziecko chodziliśmy tam i zakradaliśmy się do magazynów pewnej fabryki, gdzie tłoczono tekturowe żetony. W zasadzie zakradaliśmy się na śmietnik. Bowiem wspomniane żetony były ubocznym produktem niszczenia twardych tekturowych opakowań. Graliśmy potem tymi żetonami w różne gry. Tak jak monetami. Miały wielkość dzisiejszej pięciozłotówki i taką twardość. Żetony zwykle były pięknie przyozdobione różnymi napisami i obrazkami.


Komentarze