Czemu tak na tym świecie jest, że wszystko co beznadziejne ma wielką popularność. Totalny, wszechogarniający chłam. Ogólnoświatowe równanie w dół. Czym sztuka prostsza w odbiorze, tym popularniejsza. Tyle, że trudno wtedy nazwać ją sztuką. Tak jakby wszystkim się po prostu nie chciało. Dlaczego nie chcemy lepiej i lepiej, tylko szybciej i szybciej. Prościej i prościej. Swego czasu na portalu "lubimy czytać" skomentowałem książkę. Wtedy była to nowość. Reklama robi swoje, a ja bardzo chciałem aby Basia cokolwiek przeczytała. Kupiłem pod wpływem plakatu. Miałem nadzieję, że choć to przeczyta. Książka nudziła się kilka dni na stoliku zapomniana. Wziąłem i zacząłem czytać mając nadzieję, że tak ją zachęcę - opowiadając treść. Po przeczytaniu rozmyśliłem się i moja krytyka okazała się zachętą. Basia przeczytała i potem drugą i nawet trzecią część. Teraz książka jest znowu na topie za sprawą filmu. Staram się komentować tam każdą przeczytaną książkę, choć w tej chwili mam zaległości. Stąd co jakiś czas zaglądając, stwierdzam, że znowu moje opinie dostały plusa. Od czasu do czasu sprawdzam jakie to książki dostały plusa. W tej chwili mam ponad 1800 plusów. Nie jest to zasługa mojej elokwencji. Opinie sprowadzają się dosłownie do kilku zdań. W ilości siła. Z przerażeniem dziś stwierdziłem, że moja opinia o książce "Pięćdziesiąt twarzy Greja" otrzymała 960 plusów. W sumie. Zobaczyłem dalej, że ta książka ma 22000 ocen i 3300 opinii. To wszystko świadczy o ogromnej popularności tego gniota. Ratunku!!! Na koniec pozwolę sobie przytoczyć moją opinię
Komentarze
Ja od dłuższego czasu nie czytam powieści. Nie mogę w nich znaleźć zadowalajacych proporcji między czymś naprawdę ciekawym i odkrywczym, a ilością stron, które trzeba przeczytać. Za to ciekawią mnie biografie i niekiedy reportaże.