Zrobiła się piękna pogoda, a ja niestety trochę zakatarzony. Ale tylko trochę. Bałem się jednak, że bardziej mnie weźmie i zrezygnowaliśmy z dzisiejszych odwiedzin K i P, bo spodziewają się dziecka. A będzie to dość późne dziecko. Trzeba więc chuchać i dmuchać. Zrezygnowałem też wczorajszego wyjazdu skitourowego w Gorce, czego przeżałować nie mogę, bo w zasadzie to przeziębienie się nie rozwinęło i przechodzi.
Dostaliśmy niesamowitą propozycję wyjazdu do Austrii na narty. 7 Euro nocleg - za grosze. Jedyny problem jest taki, że to jest wyjazd z tak zwaną komuną. 16 osób, znających się. Zostaliśmy poleceni i zaakceptowani.
Co nam bardzo schlebia. Basia jednak się wyłamała jak usłyszała, że na te 16 osób są tylko 2 łazienki. To faktycznie jest przytłaczające. Zważając na to, że jest w tej grupie 8 kobiet, to ostatni facet wchodzi pod prysznic około 4 rano. Oczywiście po tym jak pierwsza kobieta weszła po dobranocce. Tak, że chyba jednak nie pojedziemy. A i jeszcze to. Każda para jednego dnia przygotowuje śniadanie i obiad dla 16 osób. A my z tych co jak nie zjedzą obiadu to przeżyją. Zwykle na wyjazdach wakacyjnych nie zaprzątamy sobie głowy czymś tak błahym jak obiad. Coś tam się przekąsi wieczorem po wycieczce, jakiegoś batona, czy gorący kubek i tyle, kto by się przejmował. Na takie rzeczy nie warto tracić czasu na wakacjach.
Może innym razem jak dojrzejemy. Nie jestem aż takim fanem nart. Mnie się fajnie jeździ na Pilsku, czy nawet Śnieżnicy. Być może, że tak właśnie się wybierzemy na 3-4 dni. Taka jazda jest najfajniejsza. A może na Chopok, zobaczymy.
Za to i tak odbiliśmy sobie te wszystkie rezygnacje. Dziś i wczoraj śnieżne wycieczki po polach i lasach Jury. Wczoraj 19 dziś prawie 23 km. Ze zdziwieniem stwierdziłem patrząc na statystyki endomondo. W styczniu, nie licząc prawie codziennych spacerów ponad pięcio-kilometrowych wokół miejscowości. (tych nie rejestruje) Przeszliśmy 117 km. i na rowerze przejechałem 80 km. Nieźle.
Dostaliśmy niesamowitą propozycję wyjazdu do Austrii na narty. 7 Euro nocleg - za grosze. Jedyny problem jest taki, że to jest wyjazd z tak zwaną komuną. 16 osób, znających się. Zostaliśmy poleceni i zaakceptowani.
Co nam bardzo schlebia. Basia jednak się wyłamała jak usłyszała, że na te 16 osób są tylko 2 łazienki. To faktycznie jest przytłaczające. Zważając na to, że jest w tej grupie 8 kobiet, to ostatni facet wchodzi pod prysznic około 4 rano. Oczywiście po tym jak pierwsza kobieta weszła po dobranocce. Tak, że chyba jednak nie pojedziemy. A i jeszcze to. Każda para jednego dnia przygotowuje śniadanie i obiad dla 16 osób. A my z tych co jak nie zjedzą obiadu to przeżyją. Zwykle na wyjazdach wakacyjnych nie zaprzątamy sobie głowy czymś tak błahym jak obiad. Coś tam się przekąsi wieczorem po wycieczce, jakiegoś batona, czy gorący kubek i tyle, kto by się przejmował. Na takie rzeczy nie warto tracić czasu na wakacjach.
Może innym razem jak dojrzejemy. Nie jestem aż takim fanem nart. Mnie się fajnie jeździ na Pilsku, czy nawet Śnieżnicy. Być może, że tak właśnie się wybierzemy na 3-4 dni. Taka jazda jest najfajniejsza. A może na Chopok, zobaczymy.
Za to i tak odbiliśmy sobie te wszystkie rezygnacje. Dziś i wczoraj śnieżne wycieczki po polach i lasach Jury. Wczoraj 19 dziś prawie 23 km. Ze zdziwieniem stwierdziłem patrząc na statystyki endomondo. W styczniu, nie licząc prawie codziennych spacerów ponad pięcio-kilometrowych wokół miejscowości. (tych nie rejestruje) Przeszliśmy 117 km. i na rowerze przejechałem 80 km. Nieźle.


Komentarze