SkiTourowo na Mogielicę

Kolejny tydzień nic nie wyszło z umawiania się na trasę narciarską wokół Mogielicy. Miałem iść na pożyczonych BC aby się przekonać czy warto kupić. Nie wiem czy na kolejny tydzień, a właściwie za prawie dwa będzie jeszcze śnieg. Tak więc wziąłem sprawy w swoje ręce.

Poszedłem na SkiTourach. Takie narty jednak średnio się nadają do tego. Pogoda wspaniała. Wystartowałem z Łętowa, to prawie w Mszanie Dolnej. Kawał drogi do Mogielicy. O siódmej rano było tam 7 stopni, oczywiście mrozu. Ja jednak ruszyłem jedynie w bieliźnie termoaktywnej i spodniach i kurtce, które używam na rower w jesieni i zimie. Od razu jednak było podejście, a jak się wypłaszczyło zrobiło się słonecznie. Oczywiście w plecaku miałem polar kurtkę i spodnie. Rękawiczki, czapkę. Zabezpieczyłem się jak zawsze na wszelkie ewentualności. Jedynie zbyt mało wody wziąłem. Po drodze spotkałem GOPR-owca na skuterze.

Pogadaliśmy trochę, bardzo mnie upominał abym zawrócił jak będę czuł się zmęczony, bo do Mogielicy daleko. Powiedziałem mu, że mam ustalony grafik. O 12:00 zawracam bezwzględnie, lub jak osiągnę 12 km. Zawróciłem na 13 kilometrze wg licznika. Zawróciłem z przełęczy przed polaną stumorgową. Do szczytu zostało jakieś 5 km. Niestety z za daleka wystartowałem. Całe szczęście, że mam jednak takie hamulce. Pamiętam z przed dwóch lat Turbacz na SkiTourach. Tyle, że tam są schroniska. Tu żadnych. Do samochodu dotarłem resztką sił. Najgorsze jest w SkiTourach, że nijak nie można usiąść aby odpocząć. Całe prawie 8 godzin na nogach w ciężkich buciorach. Z rana śnieg strasznie się zapadał.

Na wierzchu była po prostu warstwa lodu. Pękał przy każdym kroku. Od 11:00 zrobiło się ciasto. Musiałem co kilometr zatrzymywać się i czyścić wiązania, bo się blokowały lodem. Z drzew zaczęły spadać całe wielkie płaty śniegu. Parę razy dostałem mocno po głowie. Wycieczka jednak mimo nieosiągnięcia celu udana. Jutro Pilsko zjazdowo

Route 2 904 419 - powered by www.wandermap.net

Komentarze

I nic nie dał znać, że się wybiera w moje strony :p
Nomad pisze…
Jak nie, na Facebooku zapowiadałem