To nie jest normalne aby w lutym spotykać na drogach tylu rowerzystów. A jednak dziś można było spotkać również mnie. Wybrałem się około 11:00 cieplutko słonecznie. Pojechałem sobie raz w tą, raz w drugą. Aż w końcu dotarłem w okolice Chrzanowa. Pojechałbym jeszcze dalej ale niebo zaczęło się robić popielate, a słońce jakoś niepostrzeżenie zniknęło. Na domiar złego zaczęło robić się zimno. Na zegarku 14:00. Zacząłem wracać. Dotarłem nieco zziębnięty i z obolałą ręką od ciągłego pozdrawiania rowerzystów.
Route 2 910 732 - powered by www.bikemap.net
Komentarze
Dobrze że na bagażniku miałem zrolowana kurtkę softshell z ciepłymi rękawiczkami w kieszeni.