Niepocieszony

Miałem jechać na skitoury, a raczej na backcountry. Już wszystko było zgrane. Jutro miałem odwiedzić kolegę i od niego pożyczyć narty. Zanim sam takie kupię. Chciałem wypróbować. Byliśmy umówieni na sobotę na wycieczkę na Mogielicę. Niestety koledze wypadło losowe zdarzenie i musiał odwołać. Strasznie jestem rozczarowany. Tak się nastawiłem. W zamian pewnie pojedziemy z Basią na narty, takie zjazdowe. Muszę tylko zobaczyć jakie warunki na Śnieżnicy.

Parę postów temu pisałem, że kupiłem nowy dysk. Wreszcie go podłączyłem. Postanowiłem też poświęcić czas i zainstalować system zupełnie od zera. Po czym mozolnie, każdy program jaki uprzednio miałem. Odtworzenie tego wszystkiego sporo zajęło. Okazało się też, że cd z driverami do dźwięku się nie czyta. Musiałem szukać na sieci. Sporo problemów z tym wszystkim było, ale udało się wszystko odtworzyć. Opłaciło się. Dysk SSD to prawdziwa rewolucja. Windowsy od włączenia komputera do momentu w którym można swobodnie pracować ładują się w niespełna 10 sekund! PhotopShop startuje poniżej 3 sekund. Zresztą to zupełnie inny komfort pracy. Błoga cisza. Nie słychać dysku. Pracuje bezszelestnie. Trochę to dziwne uczucie, że nic się nie kręci. SSD są już na tyle tanie, że warto zainwestować w taki dysk. Jako dysk na sam system. Mam 128 GB po zainstalowaniu wszystkich programów, a jest ich całkiem sporo. Pozostaje jeszcze wolnego miejsca ponad 40 GB. Można więc swobodnie jeszcze zainstalować w przyszłości drugie tyle programów. Dbam o to aby na tym dysku były jedynie instalacje a nie dane. Wszelkie biblioteki danych mam na innych dyskach. Łącznie mam ich 5TB. To naprawdę dużo. Archiwa zdjęć i materiałów filmowych, które przechowuję mają już sporo ponad 2TB

Komentarze