Grzech zaniedbania

Tak, wiem. Bardzo zaniedbuję bloga. Nie tylko jego zresztą. W lubimy czytać czeka 20 książek do opisania. Obawiam się, że już nie da się tego nadrobić.


Ale za to domek został definitywnie skończony i zamknięty. Oczywiście już mam kilka pomysłów na następny rok. Pomijając ocieplenie z wewnątrz i od zewnątrz i zrobienie elewacji jakiejś. To wpadłem na pomysł dodatkowego zadaszenia od zachodu i jeszcze od północy. Od północy na drewno, takie wąskie. Dosłownie daszek na 50 cm. Od zachodu, to już chyba pisałem. Co najmniej metrowe, ale będę musiał do końca wyciąć jabłoń. Tam będzie warsztacik polowy. Powoli zacząłem nawet przenosić do domku rzeczy z garażu. Na Picasa powstał album z budowy.



W poniedziałek miałem wolne i wykorzystałem na przygotowanie ogrodu do zimy. Nawet zdążyłem umyć samochód. Przygotowanie ogrodu polegało na wygrabieniu i odkurzeniu liści. Choć jeszcze nie wszystkie spadły. I na koszeniu. W listopadzie, prawie w połowie. Kto to widział. Natomiast dzisiejszy dzień Basia zaanektowała dla siebie. Z rana zrobiłem najprostsze i najzdrowsze chyba ciastka na świecie. Składają się w dwóch składników. Mielonych migdałów lub orzechów i miodu. Przepis jak zwykle na mojej stronie domowej Potem poszliśmy na wycieczkę na prawie sześć godzin. O 16:30 robi się niestety już ciemno.

Route 2 848 145 - powered by www.wandermap.net

Komentarze

Tesia pisze…
No to masz już swoją drewutnię :-) Niezłe rękodzieło, gratulacje! Zwróciłam uwagę na podwieszenie drabiny - my dla swojej jeszcze nie znaleźliśmy miejsca i jakieś haki na ścianie są w planach. Ale to też nie jest dobre rozwiązanie, bo... drabina przesłoniłaby okno w garażu. Sufit nie był jeszcze brany pod uwagę :-)
makroman pisze…
Domek zacny. Koszenie mnie pewnie też czeka, bo już dość spora trawa urosła, a na wiosnę jak pokryje się "mchem" podśniegowym to będzie paskudna, a kosić bym wtedy nie chciał bo powsadzałem krokusy i mógł bym przez przeoczenie i je wykosić.
Bożena pisze…
Drewutnia to prawdziwe arcydzieło :) Żal, że na rowerku można jeździć coraz krócej, ale.....oby do wiosny :)