Chyba ostatni taki piękny dzień tej jesieni. W nocy i rano mgły, ale od dziewiątej słońce zaczęło wyganiać mgłę. Zrobiło się pięknie i ciepło. Jeszcze przed kościołem zdążyłem zrobić proste ciasto z jabłkami. Aby było do kawy jak wrócimy. Dosłownie na dwie minuty przed wyjściem piekarnik zapiszczał, że gotowe.
Po powrocie zostało zjedzone w paredziesiąt minut. Na spacer ruszyliśmy 12:30, a do tej godziny zdążyłem zrobić jeszcze obiad, aby z kolei po spacerze uzupełnić kalorie. Obiad nie był już taki prosty. Zrobiłem Paellę z kurczakiem i chorizo. Wyszło doskonale choć składało się z piętnastu składników. Ale ostatnio radzę sobie w kuchni.
Tak, tak, wiem doskonale, że wino powinno być białe i na dodatek pół wytrawne. Ale nie mogłem się powstrzymać przed pokazaniem mojego wiśniowego.
Na spacer wybraliśmy się wąwozem Kleszczowskim. Wreszcie zrobiony został chodnik na całej długości głównej drogi. Można teraz spokojnie chodzić w tą stronę na spacery. Przedtem trzeba było przejść około pół kilometra poboczem głównej bardzo ruchliwej drogi. Z Kleszczowa ruszyliśmy do Zabierzowa, przy okazji odwiedziliśmy kolegę, niestety na wiecznym spoczynku. Potem dookoła przez trzy dolinki. Mnóstwo ludzi.
A na koniec jeszcze wieści z budowy. Są już dwie półki wewnątrz i udało mi się przez sobotę zrobić drewutnie. miejsce przy tym domku na suszenie drewna. Podzielona jest na suszenie mniejszych gałązek i większych. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zaimpregnować zanim popsuje się pogoda.
O jej zapomniałem, trasa naszego spaceru:
Po powrocie zostało zjedzone w paredziesiąt minut. Na spacer ruszyliśmy 12:30, a do tej godziny zdążyłem zrobić jeszcze obiad, aby z kolei po spacerze uzupełnić kalorie. Obiad nie był już taki prosty. Zrobiłem Paellę z kurczakiem i chorizo. Wyszło doskonale choć składało się z piętnastu składników. Ale ostatnio radzę sobie w kuchni.
Tak, tak, wiem doskonale, że wino powinno być białe i na dodatek pół wytrawne. Ale nie mogłem się powstrzymać przed pokazaniem mojego wiśniowego.
Na spacer wybraliśmy się wąwozem Kleszczowskim. Wreszcie zrobiony został chodnik na całej długości głównej drogi. Można teraz spokojnie chodzić w tą stronę na spacery. Przedtem trzeba było przejść około pół kilometra poboczem głównej bardzo ruchliwej drogi. Z Kleszczowa ruszyliśmy do Zabierzowa, przy okazji odwiedziliśmy kolegę, niestety na wiecznym spoczynku. Potem dookoła przez trzy dolinki. Mnóstwo ludzi.
A na koniec jeszcze wieści z budowy. Są już dwie półki wewnątrz i udało mi się przez sobotę zrobić drewutnie. miejsce przy tym domku na suszenie drewna. Podzielona jest na suszenie mniejszych gałązek i większych. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zaimpregnować zanim popsuje się pogoda.
O jej zapomniałem, trasa naszego spaceru:
Route 2 832 656 - powered by www.wandermap.net



Komentarze
Ale oczywiście masz racje - "na słocie to po robocie".
No - ja miałem pierwszego chłopaka po trzydziestce trójce a drugiego to jak mi trzydzieści siedem stuknęło. Mam teraz ten komfort w szkole że do niektórych pań nauczycielek mogę się zwracać per "córeczko" co znakomicie ustawia je w dogodnej dla mnie pozycji podczas rozmowy ;-)
Pozdrawiam :)))