Kawa na ławę

No i nie poszedłem montować drzwi. Wracam około 16:00. Dosłownie godzinka i jest już ciemno. Do tego sześć stopni. Teraz już tylko trzy. Mam nadzieję, że na kolejny tydzień będzie trochę cieplej. Najgorsza jest ta ciemność. Co z tego, że mam tam światło i nawet czołówka. Ale źle tak się pracuje Muszę precyzyjnie zaznaczyć pod wiercenie, dociąć. Ciągle zasłaniam sobą źródło światła. Postanowiłem poczekać aż będę miał całą sobotę do dyspozycji. Wziąłem sobie też wolne na kolejny poniedziałek. Mam nadzieję, że wtedy uda mi się zamontować te drzwi. Jak nie, to trudno. Poczekają do następnego roku. Powiem szczerze, że jestem trochę już zmęczony tą budową. Na dodatek w pracy od miesiąca robię bardzo skomplikowany kolejny projekt. Dziś stanąłem przed ścianą. Zanosi się na to, że muszę zmienić koncepcję zapisu danych.

A rano byłem jeszcze tak optymistycznie nastawiony i widziałem już światełko w tunelu. Okazało się nadjeżdżającą lokomotywą. Mam jednak dwa dni na przemyślenia. Nie żebym pracował w domu. Po prostu mam taką cudowną właściwość, że zwykle w pewnym momencie wcale świadomie nie myśląc o tym, nagle pojawia się ni stąd ni zowąd rozwiązanie. Na to właśnie liczę.

Kupiłem sobie dziś nowe kawy. Zamawiam w sklepie internetowym. Ostatnio sklep przecenił dwa zestawy kaw. Trzy różne 250g Zamówiłem sobie właśnie jeden z takich zestawów. Te kawy są droższe niż zwykłe. Ale mnie starczają zwykle na pół roku. Piję tylko w wolne dni, gdy jestem w domu. Dziś sobie wyjątkowo po pracy zrobiłem jedną z tych co przyszły. To kawa indyjska klasy AA czyli ta najlepsza. Oczywiście jak na indyjskie warunki. Po zmieleniu przypomina w wyglądzie trochę robustę. Ciekawy jest sposób jej wytwarzania. Po suszeniu wystawia się ją na działanie wiatru i deszczy monsunowych przez kilkanaście tygodni. W zapachu można wyczuć silną woń prażonych orzechów, choć w smaku już nie koniecznie. Jest pozbawiona całkowicie kwasowości. Ma bardzo ziemisty smak, ale nie taki błotny jak tanie kawy. W ogóle ten sklep przypadł mi bardzo do gustu. Zamówiłem wczoraj po południu, a dziś o godzinie 9:20 do mnie doszła.

Komentarze

Tesia pisze…
Na kreatywność bardzo dobrze robi sprzątanie. W moim przypadku najlepiej duże powierzchnie i w samotności :-) Czasem się nawet zastanawiam, do czego bym w życiu doszła, gdybym zastała zawodową sprzataczka ;-)

P.S. Największe zniechęcenie przychodzi często tuż przed końcem.