Jak bym nie pracował, to wiele mógłbym zrobić. Tylko nie miałbym za co. Ale wystarczyła jedna pełna sobota i proszę. Ile pracy wykonanie. Prawie cała konstrukcja dachu. Wystarczyłaby jeszcze jedna taka sobota i prawdopodobnie cały dach byłby przykryty.
Kolejna i domek skończony. Niestety po pracy mam teraz maksymalnie dwie godziny. Zanim rozłożę wszelkie narzędzia i pomyślę od czego zacząć mija pół godziny. Może, przy sprzyjającej pogodzie skończę dach do końca tygodnia. Najbardziej bałem się jak ja sobie poradzę z wycinaniem schodków w pionowych belkach, aby można je połączyć z tymi poziomymi. To wszystko ma fachowe nazwy, ale mi się nie chce szukać w internecie. Jakieś kalenice, wieźby. Nieważne. Nie muszę tego wiedzieć. Byle dach stał i wiatr go nie porwał. Na razie nie jest nawet zamocowany do słupów. Jak widać brak też jeszcze łat. Tak się to chyba nazywa. Takie poziome do których już blachę się przykręca. Jak widać w jedną stronę dach jest daleko wysunięty. Tam będzie drewno się suszyło. Oczywiście będą go jeszcze belki podtrzymywały. Sporo przy tym pracy.
A w środku ile będzie. Muszę też doprowadzić tam prąd i wodę. To wszystko jest wyprowadzone na koniec ogrodu wewnętrznego, a nawet do miejsca pod altankę. Teraz jedynie muszę rozgałęzić do domku. Raczej nie zrobię tam okna. Domek ma zaledwie 15 m kwadratowych. Musi być zatem światło wewnątrz. Teraz widzę też, że w ramach oszczędności trochę za cienkie płyty OSB kupiłem. Docelowo jednak chyba sam domek ocieplę steropianem i zatrę takim klejem czy tynkiem. Na szaro po prostu. Może potem jeszcze jakoś pomaluję. Czy pokuszę się o prawdziwy tynk. Projekty u mnie zawsze ewoluują w trakcie robienia.
Kolejna i domek skończony. Niestety po pracy mam teraz maksymalnie dwie godziny. Zanim rozłożę wszelkie narzędzia i pomyślę od czego zacząć mija pół godziny. Może, przy sprzyjającej pogodzie skończę dach do końca tygodnia. Najbardziej bałem się jak ja sobie poradzę z wycinaniem schodków w pionowych belkach, aby można je połączyć z tymi poziomymi. To wszystko ma fachowe nazwy, ale mi się nie chce szukać w internecie. Jakieś kalenice, wieźby. Nieważne. Nie muszę tego wiedzieć. Byle dach stał i wiatr go nie porwał. Na razie nie jest nawet zamocowany do słupów. Jak widać brak też jeszcze łat. Tak się to chyba nazywa. Takie poziome do których już blachę się przykręca. Jak widać w jedną stronę dach jest daleko wysunięty. Tam będzie drewno się suszyło. Oczywiście będą go jeszcze belki podtrzymywały. Sporo przy tym pracy.
A w środku ile będzie. Muszę też doprowadzić tam prąd i wodę. To wszystko jest wyprowadzone na koniec ogrodu wewnętrznego, a nawet do miejsca pod altankę. Teraz jedynie muszę rozgałęzić do domku. Raczej nie zrobię tam okna. Domek ma zaledwie 15 m kwadratowych. Musi być zatem światło wewnątrz. Teraz widzę też, że w ramach oszczędności trochę za cienkie płyty OSB kupiłem. Docelowo jednak chyba sam domek ocieplę steropianem i zatrę takim klejem czy tynkiem. Na szaro po prostu. Może potem jeszcze jakoś pomaluję. Czy pokuszę się o prawdziwy tynk. Projekty u mnie zawsze ewoluują w trakcie robienia.


Komentarze