Jeśli coś kupuje z elektroniki, czy AGD, to zwykle kupuje w RTV-EURO-AGD i staram kupować się zamawiając w internecie i na raty 0% Skoro tyle samo kosztuje w ratach co bez rat. Głupotą byłoby płacić od razu. Kiedyś usiłowałem kupić pamięć Micro-SD na 40 rat, ale sprzedawca uznał to za żart. Rata wychodziła niewiele ponad złotówkę. I teraz zepsuł się odkurzacz. Padł silnik, zresztą odkurzacz miał już 10 lat. Nie działał wyłącznik, szczotki też już były na wykończeniu i wąż poklejony w kilku miejscach. Zanim zamówiłem w internecie, pojechałem do sklepu zobaczyć. Patrzę, a w sklepie kosztuje 699 zł, w necie ten sam 549.
Lekkie przegięcie. Faktycznie na stronie jest przecena z 699 na 549, ale w sklepie takiej przeceny nie ma. Więc stojąc w sklepie przy nim zamówiłem go w necie. Na drugi dzień coś mnie tknęło. Postanowiłem sprawdzić ile kosztuje gdzie indziej. Patrzę, a w Morele.Net jest za 453. Ale najlepszy numer jest z workami do niego. Taki zestaw 15 worków w RTV kosztuje 64 zł, a w Morele 32. No dobra, ale co z ratami. I tak nie chciałem brać na 40 rat. Tu postanowiłem wziąć na 6 rat. Anulowałem zamówienie w RTV i tu z ratami i tak kupiłem go 80 zł taniej niż w RTV. Oczywiście anulowanie zamówienia jest ignorowane i jeszcze przez dwa dni po maksymalnym czasie przychodziły maile, że w trosce o… przedłużyliśmy twoje zamówienie o kolejne dwa dni. Oczywiście ich zignorowałem. A odkurzacz jest cichutki i ma zasięg 13 metrów. Wreszcie nie muszę go przełączać. Z przedpokoju dostaję wszędzie.
W morele, oczywiście też nie odbyło się bez problemów. Wpierw okazało się, że jak ja sobie zmieniłem operatora telefonicznego i dostałem nową kartę sim, ale napisałem, że przeniesienie numeru zgodnie z umową, która mi się już dawni skończyła. Nie oznacza to, że mam od razu przeniesiony numer. Dopiero od nowego cyklu rozliczeniowego. A ja oczywiście włożyłem tą kartę do telefonu i zadowolony czekam na telefon w sprawie rat. Tymczasem to jest jakiś tymczasowy numer. W końcu się kapnąłem i zmieniłem ponownie na starą kartę. Oczywiście od razu kilka nieodebranych telefonów. Napisałem maila, że proszę o ponowny kontakt. Zadzwonili jak byłem z Basią na wycieczce w dolince i nie było zasięgu. Potem na drugi dzień jak byłem na innym spacerze. Okazało się, że potrzebny jest dowód i szereg innych danych. W końcu po trzech dniach ciuciubabki dogadałem się z bankiem, już miałem ochotę iść kupić za gotówkę. Na kolejny dzień dostałem maila, że przykro nam, ale tego modelu już nie ma i oferują mi inny. No jeszcze fajniejszy i tańszy o 7 zł. Ale ma kabelek krótszy o 3 metry. No i co z ratami - inna kwota. A co z workami? Tak napisałem w odpowiedzi. Za kolejnych kilka godzin. Mail - przepraszamy za zamieszanie. Odkurzacz jednak jest. Zapraszamy po odbiór.
Zamówiełem sobie też nowy zapach od Cartiera. Wybieram paczkomat do którego mają dostarczyć, a tiu system jest przeinteligentny i pokazuje paczkomaty tylko w miejscu zamieszkania. A ja może chce odebrać tam gdzie pracuje, bo paczkomat widzę z okna. Wybrałem taki w Zabierzowie, ale napisałem maila, że prosiłbym o zmianę na taki w Krakowie. Na maila odpowiedzi nie dostałem, ale widzę przyszedł SMS - wysłaliśmy zamówienie do paczkomatu w Koszalinie !?! No pięknie. Dzwonię.
Uprzejmy pan. Ale ja tu w systemie widzę, że taki paczkomat pan wybrał. Jakim cudem mówię, jak wasz system ma sztuczną inteligencję i podpowiada tylko paczkomaty w pobliżu adresu który jest wpisany przy zakładaniu konta. No dobra, to wstrzymamy zamówienie i proszę podać kod paczkomatu. Na drugi dzień przyszedł wiosenny zapach z tegorocznej kolekcji. Oczywiście wpierw sprawdziłem w Douglas, gdzie można go kupić trzy razy drożej, ale za to z ładnym tekturowym pudełkiem, które potem się wyrzuca. Zapach piękny, choć już wiosna, a nawet lato przeminęło. Teraz czasami nawet w zimę będę pachniał grejfrutem. Basi bardzo się podoba. Obwąchuje mnie cały czas.
W sobotę Basia zaprosiła koleżanki. Ja jeden i stado bab. Zrobiłem dwie sałatki i dwie tarty, do tego wielką pieczeń. Ustawiłem sobie timer w piecu na 1:50 tyle się piecze ten karczek. W winie i pomarańczach. Wcześniej przez dwa dni leży w oliwie i ziołach. Ustawiłem piec i zacząłem odkurzać. Skończyłem patrzę na piecu jeszcze 10:53. Wydawało mi się, że już powinien być koniec, ale ok. Za jakiś czas, bo nie piszczy idę, patrzę 11:13. Co jest? Kurcze to godzina. Timer już się skończył i przegapiłem. Szybko wyjmuję. Cały w strachu, że spaliłem taki kawał dobrego mięsa. Ale okazało się, że mimo to jest pyszny. Wszystkim smakowało.
Materiały na drewutnię były do odebrania w piątek, ale przełożyłem na poniedziałek, tak, że od jutra bawię się w budowlańca, a w zasadzie w dekarza. Będę robił dach. Słupy już stoją. Wpierw zrobię dach na nich, a potem dopiero wypełnię ścianami z OSB. W piątek nie było sensu przywozić. Muszę wszystko złożyć w garażu, bo pogoda niepewna. A i tak musiałem w piątek kosić, a w sobotę byli goście. Nic bym nie zrobił.
Lekkie przegięcie. Faktycznie na stronie jest przecena z 699 na 549, ale w sklepie takiej przeceny nie ma. Więc stojąc w sklepie przy nim zamówiłem go w necie. Na drugi dzień coś mnie tknęło. Postanowiłem sprawdzić ile kosztuje gdzie indziej. Patrzę, a w Morele.Net jest za 453. Ale najlepszy numer jest z workami do niego. Taki zestaw 15 worków w RTV kosztuje 64 zł, a w Morele 32. No dobra, ale co z ratami. I tak nie chciałem brać na 40 rat. Tu postanowiłem wziąć na 6 rat. Anulowałem zamówienie w RTV i tu z ratami i tak kupiłem go 80 zł taniej niż w RTV. Oczywiście anulowanie zamówienia jest ignorowane i jeszcze przez dwa dni po maksymalnym czasie przychodziły maile, że w trosce o… przedłużyliśmy twoje zamówienie o kolejne dwa dni. Oczywiście ich zignorowałem. A odkurzacz jest cichutki i ma zasięg 13 metrów. Wreszcie nie muszę go przełączać. Z przedpokoju dostaję wszędzie.
W morele, oczywiście też nie odbyło się bez problemów. Wpierw okazało się, że jak ja sobie zmieniłem operatora telefonicznego i dostałem nową kartę sim, ale napisałem, że przeniesienie numeru zgodnie z umową, która mi się już dawni skończyła. Nie oznacza to, że mam od razu przeniesiony numer. Dopiero od nowego cyklu rozliczeniowego. A ja oczywiście włożyłem tą kartę do telefonu i zadowolony czekam na telefon w sprawie rat. Tymczasem to jest jakiś tymczasowy numer. W końcu się kapnąłem i zmieniłem ponownie na starą kartę. Oczywiście od razu kilka nieodebranych telefonów. Napisałem maila, że proszę o ponowny kontakt. Zadzwonili jak byłem z Basią na wycieczce w dolince i nie było zasięgu. Potem na drugi dzień jak byłem na innym spacerze. Okazało się, że potrzebny jest dowód i szereg innych danych. W końcu po trzech dniach ciuciubabki dogadałem się z bankiem, już miałem ochotę iść kupić za gotówkę. Na kolejny dzień dostałem maila, że przykro nam, ale tego modelu już nie ma i oferują mi inny. No jeszcze fajniejszy i tańszy o 7 zł. Ale ma kabelek krótszy o 3 metry. No i co z ratami - inna kwota. A co z workami? Tak napisałem w odpowiedzi. Za kolejnych kilka godzin. Mail - przepraszamy za zamieszanie. Odkurzacz jednak jest. Zapraszamy po odbiór.
Zamówiełem sobie też nowy zapach od Cartiera. Wybieram paczkomat do którego mają dostarczyć, a tiu system jest przeinteligentny i pokazuje paczkomaty tylko w miejscu zamieszkania. A ja może chce odebrać tam gdzie pracuje, bo paczkomat widzę z okna. Wybrałem taki w Zabierzowie, ale napisałem maila, że prosiłbym o zmianę na taki w Krakowie. Na maila odpowiedzi nie dostałem, ale widzę przyszedł SMS - wysłaliśmy zamówienie do paczkomatu w Koszalinie !?! No pięknie. Dzwonię.
Uprzejmy pan. Ale ja tu w systemie widzę, że taki paczkomat pan wybrał. Jakim cudem mówię, jak wasz system ma sztuczną inteligencję i podpowiada tylko paczkomaty w pobliżu adresu który jest wpisany przy zakładaniu konta. No dobra, to wstrzymamy zamówienie i proszę podać kod paczkomatu. Na drugi dzień przyszedł wiosenny zapach z tegorocznej kolekcji. Oczywiście wpierw sprawdziłem w Douglas, gdzie można go kupić trzy razy drożej, ale za to z ładnym tekturowym pudełkiem, które potem się wyrzuca. Zapach piękny, choć już wiosna, a nawet lato przeminęło. Teraz czasami nawet w zimę będę pachniał grejfrutem. Basi bardzo się podoba. Obwąchuje mnie cały czas.
W sobotę Basia zaprosiła koleżanki. Ja jeden i stado bab. Zrobiłem dwie sałatki i dwie tarty, do tego wielką pieczeń. Ustawiłem sobie timer w piecu na 1:50 tyle się piecze ten karczek. W winie i pomarańczach. Wcześniej przez dwa dni leży w oliwie i ziołach. Ustawiłem piec i zacząłem odkurzać. Skończyłem patrzę na piecu jeszcze 10:53. Wydawało mi się, że już powinien być koniec, ale ok. Za jakiś czas, bo nie piszczy idę, patrzę 11:13. Co jest? Kurcze to godzina. Timer już się skończył i przegapiłem. Szybko wyjmuję. Cały w strachu, że spaliłem taki kawał dobrego mięsa. Ale okazało się, że mimo to jest pyszny. Wszystkim smakowało.
Materiały na drewutnię były do odebrania w piątek, ale przełożyłem na poniedziałek, tak, że od jutra bawię się w budowlańca, a w zasadzie w dekarza. Będę robił dach. Słupy już stoją. Wpierw zrobię dach na nich, a potem dopiero wypełnię ścianami z OSB. W piątek nie było sensu przywozić. Muszę wszystko złożyć w garażu, bo pogoda niepewna. A i tak musiałem w piątek kosić, a w sobotę byli goście. Nic bym nie zrobił.


Komentarze