Calvados i goście

Jutro rano jedziemy do Czeskiej Szwajcarii na tydzień, a potem w Rudawy Janowickie kolejny. Natomiast od piątku mieliśmy gości z dalekiego kraju. Zmusiło mnie to do rezygnacji w piątek z pójścia na otwarcie Tap House. Dawny znajomy z pracy otwierał knajpkę przy rynku.
Ma już swój browar - bardzo dobre piwo. Zrezygnowałem też z rowerka ze znajomymi, tymi z Pilska. To Basi koleżanka, ale Basia sobie poszła do pracy w sobotę. Musiałem im robić śniadania i obiady. Omlet owsiany z bananami w jeden dzień, a dziś pancake amerykańskie z maślanki. Obiady, to tarta meksykańska z chorizo i kurczak z ananasami i i orzechami z kus-kus. Na kolację się nie wysililiśmy, bo były kiełbaski z ogniska. Zrobiłem tez dwie tarty owocowe. Przywiozłem ich z lotniska i odwiozłem dziś do Krakowa. Przy okazji pakując się zabrali Basi kremy do opalania. Basia została bez ochrony przed słońcem, a będziemy chodzić i jeździć w upale od świtu do nocy. Najlepsze jest to, że Basi chrześniak ma 15 lat. Jadł jedynie czekoladowe chrupki z mlekiem. Niczego nie lubi i sprawia wrażenie jakby mu trzeba było siusiaka trzymać jak idzie do łazienki. No wkurzyłem się. Jak ktoś kończy 8 klasę, to powinien być bardziej rozgarnięty. Co prawda będzie powtarzał tą klasę podobno. Jutro wyjeżdżamy z samego rana i dopiero teraz się spakowaliśmy. Ale będzie super i już. A co do Basi, bo też mnie trochę wkurzyła. Odkąd mam nowe hobby kuchenne wyluzowała się totalnie.

Wczoraj wieczorem degustowaliśmy Calvados. Pół roku temu pod wpływem książek Remarqua zapragnąłem spróbować tego trunku. Wypatrzyłem go w galerii będąc z Basią. Powiedziałem, że chcę na urodziny. Tak oczywiście ci kupię. Stawiam, że zanim skończyła to mówić zapomniała już. Oczywiście kupiłem sobie sam, ba! nawet nie pamiętała, że miałem urodziny. A podobno to faceci nie pamiętają o rocznicach. Nie wiem sam co sądzić o smaku Calvadosu. Z jednej strony jak się trzyma w ustach, przyjemny smak. Jak się przełyka -zwykła wóda. Choć ja chyba nie pamiętam jak wóda smakuje. Ostatni raz byłem zmuszony wypić ten chemiczny związek pracując w Telpodzie jakieś 30 lat temu. No w każdym razie przełykanie wywołuje odruch wymiotny. A pamiętam, że z wódą tak było. Tu z ręką na sercu muszę przyznać, że jednak nie do końca jest to takie nieprzyjemne w wypadku Calvadosu. Po wczasach spróbuję ponownie na spokojnie. Pani sprzedające po pierwsze doradziła mi abym kupił najtańszy, bo albo się polubi i będzie można wtedy próbować droższe, albo odrzuci.

Komentarze

Klarka Mrozek pisze…
wszelkiej pomyślności!
i udanych wczasów