Zaniedbuję tego bloga trochę. Czas przecieka przez palce. Sam nie wiem na co. Pogoda jest dobijająca. Albo okropnie duszno i w około grzmi. Albo leje jak z cebra. Trudno za cokolwiek zabrać się na ogrodzie. Jak przestaje lać, trzeba kosić. A mnie nieustannie pochłaniają kuchenne sprawy. Chętnie bym się z Basią zamienił. Już nie pamiętam, kiedy Ona coś ugotowała. Ciągle robię jakieś koktaile, sałatki, ciągle coś gotuję. Strasznie mnie to wzięło, a zdaję sobie sprawę, że mam inne obowiązki. Zrobiłem też sporo nalewek. Zima, to będzie po prostu pijaństwo. Wczoraj zrobiłem pyszną tartę z czerwonymi porzeczkami i bananem na wierzch. Niestety nie mam zdjęć, ale zrobię kolejną. Zdjęć nie ma bo oddałem aparat do czyszczenia matrycy. Termin dwa tygodnie, a po dwóch dniach dzwoni facet, że aparat gotów. Pojechałem, a on na mnie oczy, że przecież za dwa tygodnie. Jakieś dziwne nieporozumienie, ale w ramach rekompensaty za mój stracony czas zrobili na kolejny dzień plus czyszczenie całego aparatu. Muszę też chyba oddać dwa obiektywy aby ściągnęli mi filtry. Niestety przyrosły. Muszą je zniszczyć aby zdjąć. Ale to już po wczasach.
Konrad pojechał na wspinanie do Szwajcarii.
W tamtym tygodniu byłem na 55 leciu ślubu rodziców. Była impreza w knajpie we Wieliczce. W sumie było 10 osób. Najlepsze, że Basia jest zazdrosna o moją kuzynkę. Mam z nią ubaw teraz. A kuzynka złamała palec na łodzi. Na imprezie była kaczka z nadzieniem jako główne danie. Musiałem jeść o 12:00 W soboty i niedziele, to ja w ogóle nie jadam obiadów, bo czasu szkoda. A najwcześniej to ja jem o 16:00. Co za marnotrastwo. Potem jeszcze pojechaliśmy do rodziców.
Byłem też oddać krew, aby mieć wolne na pojechanie z Basią po lekarzach. Robiła między innymi echo serca. Okazuje się, jak policzyłem, mam oddane 14 litrów w przeliczeniu. Chyba się zainteresuję tą książeczką HDK i tymi odznakami. Podobno uprawnia mnie to już do pójścia bez kolejki do lekarza specjalisty. Jak oddam 18 litrów, to mogę wystąpić do MPK Krakowskiego o dozgonny darmowy bilet. Z lekarzy nie korzystam, a jeżdżę samochodem :) ale może kiedyś się przyda. Najlepsze jednak zdarzyło mi się u lekarki, która orzeka po badaniu czy mogę oddać w danym dniu krew. Na koniec pyta, czy może mi zadać osobiste pytanie. - Czy zna pan mojego męża G.Z. No jasne, pracujemy razem. Doskonały programista. Nawet miałem przyjemność bycia jego kierownikiem przez chyba dwa lata. Strasznie mnie to zaskoczyło. Jednak to moje nazwisko musi być dziwaczne, skoro ktoś o tym wspomina żonie i ta pamięta potem.
A na koniec, przygotowuję dla Basi bardzo zaskakujący prezent na 25-lecie. Jest to prezent taki z którego i ja będę miał wielką radochę. Nie, nie jest to seksowna bielizna. Ale jest to wymagające od niej sporo odwagi. To takie wyzwanie dla niej, ale na pewno je podejmie i się ucieszy. Będzie miała pamiątkę na wiele lat. Nie nie jest to tatuaż na tyłku, czy gdzie indziej. Efekt będzie na blogu za jakieś dwa tygodnie jak wszystko dogramy.
I jeszcze jedno, dostałem w moim przekonaniu trochę niemoralną propozycję. Związaną z pracą. Mam nadzieję, że jednak wyolbrzymiam to trochę i jak poznam szczegóły, okaże się do zaakceptowania. Jest to tajne przez poufne, więc cicho sza!
Konrad pojechał na wspinanie do Szwajcarii.
W tamtym tygodniu byłem na 55 leciu ślubu rodziców. Była impreza w knajpie we Wieliczce. W sumie było 10 osób. Najlepsze, że Basia jest zazdrosna o moją kuzynkę. Mam z nią ubaw teraz. A kuzynka złamała palec na łodzi. Na imprezie była kaczka z nadzieniem jako główne danie. Musiałem jeść o 12:00 W soboty i niedziele, to ja w ogóle nie jadam obiadów, bo czasu szkoda. A najwcześniej to ja jem o 16:00. Co za marnotrastwo. Potem jeszcze pojechaliśmy do rodziców.
Byłem też oddać krew, aby mieć wolne na pojechanie z Basią po lekarzach. Robiła między innymi echo serca. Okazuje się, jak policzyłem, mam oddane 14 litrów w przeliczeniu. Chyba się zainteresuję tą książeczką HDK i tymi odznakami. Podobno uprawnia mnie to już do pójścia bez kolejki do lekarza specjalisty. Jak oddam 18 litrów, to mogę wystąpić do MPK Krakowskiego o dozgonny darmowy bilet. Z lekarzy nie korzystam, a jeżdżę samochodem :) ale może kiedyś się przyda. Najlepsze jednak zdarzyło mi się u lekarki, która orzeka po badaniu czy mogę oddać w danym dniu krew. Na koniec pyta, czy może mi zadać osobiste pytanie. - Czy zna pan mojego męża G.Z. No jasne, pracujemy razem. Doskonały programista. Nawet miałem przyjemność bycia jego kierownikiem przez chyba dwa lata. Strasznie mnie to zaskoczyło. Jednak to moje nazwisko musi być dziwaczne, skoro ktoś o tym wspomina żonie i ta pamięta potem.
A na koniec, przygotowuję dla Basi bardzo zaskakujący prezent na 25-lecie. Jest to prezent taki z którego i ja będę miał wielką radochę. Nie, nie jest to seksowna bielizna. Ale jest to wymagające od niej sporo odwagi. To takie wyzwanie dla niej, ale na pewno je podejmie i się ucieszy. Będzie miała pamiątkę na wiele lat. Nie nie jest to tatuaż na tyłku, czy gdzie indziej. Efekt będzie na blogu za jakieś dwa tygodnie jak wszystko dogramy.
I jeszcze jedno, dostałem w moim przekonaniu trochę niemoralną propozycję. Związaną z pracą. Mam nadzieję, że jednak wyolbrzymiam to trochę i jak poznam szczegóły, okaże się do zaakceptowania. Jest to tajne przez poufne, więc cicho sza!
Komentarze
Pozdrawiam ciepło :)
Wielkie pokłony dla Twojej osoby.
Wielkie pokłony dla Twojej osoby.