To bardzo smutny dzień

Tak, pozostanie w mojej pamięci. Pisałem w poprzednim poscie, że pasażer, który w Krakowie uległ wypadkowi w tramwaju to mój dawny pracodawca. Niestety dziś dowiedziałem się, że na skutek odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Bardzo mi smutno. Budował dom w mojej okolicy i zapraszał mnie jak skończy. Obiecywałem sobie, że przejedziemy się razem po Teńczyńskim lesie na rowerze. Pokaże mu nowe okolice w których będzie mieszkał. Budowa miała zostać zakończona w czerwcu tego roku. Miał zacząć tu nowe życie, niestety skończył je. To był bardzo pogodny i uczciwy człowiek, zawsze uczynny. Kultura pracy w tamtej firmie była nieosiągalna w innych dzięki między innymi jemu. Nigdy przedtem i nigdy potem nie miałem okazji pracować w takiej firmie. Pan Tadeusz, choć surowy zawsze służył wsparciem i pomocą i tym razem najprawdopodobniej (tak wynika z monitoringu) wstał w tramwaju aby komuś ustąpić miejsca. Niepojęty pech i zbieg okoliczności sprawił, że tramwaj wjechał w tym momencie na łuk torowiska, szarpnął. Pan Tadeusz upadł na drzwi tramwaju, a te w niepojęty sposób wypadły razem z nim na barierki oddzielające jezdnie od torowiska. Trudno pojąć jak wiele okoliczności musiało się złożyć na ten pech. Czasami ludzie którzy odchodzą. Manifestują w jakiś sposób swoje odejście, dając znaki tym co pozostają. Basia twierdzi, że Konrad przewrócił choinkę, będąc dzieckiem, w momencie w jakim umierała jej koleżanka. Zgadza się to co do godziny. Dziś o 10:55 odszedł Pan Tadeusz. Ja w tym czasie poszedłem do automatu kupić sobie ulubioną colę cherry. Okazało się, że w trzech zasobnikach jest pusto. Poszedłem do innego automatu. Nie przyjął piątki. Poszedłem do kolejnego, to samo. Wróciłem do pokoju aby ktoś rozmienił mi pięć złotych na drobne. Ponownie ruszyłem do automatu. Nie przyjął kolejnych trzech złotówek. Poszedłem na sam dół do ostatniego automatu. Wrzuciłem dwie złotówki i 50 groszy. W tym momencie automat się zaciął. Wrzuciłem kolejną złotówkę, aby popchnąć zablokowane 50 groszy. Nic. Zostało mi 1.5 i żadnego więcej automatu. Czy to nie jest podobny złożony, niepojęty zbieg okoliczności. Od dawna wierzę w znaki dawane nam z góry. Wystarczy mieć szeroko otwarte oczy. Teraz utwierdziłem się bardziej.

Komentarze

Mamma Mia pisze…
bardzo mi przykro!!!
całe nasze życie to splot przeróżnych niebywałych okoliczności, których układ przybiera czasami tragiczną w skutkach postać :((
Bożena pisze…
bardzo Ci współczuję. szkoda, że tak wartościowy człowiek odszedł i to w takich okolicznościach.