Pilsko - plany na sobotę.

Na sobotę już jest zaplanowana trasa. Od kilku lat przymierzałem się na Pilsko rowerowo. W zasadzie to jedyna góra z bardziej znanych na którą nie wjechałem jeszcze rowerem. Oczywiście jest i Babia na którą rowerem nie można. Dałem ogłoszenie na fejsie i zgłosił się Tomek. Ten od Magury i jeszcze Leszek, ten z którym kiedyś byłem w Ojcowie. Zaplanowałem trasę 56 kilometrów. Tyle, że ze 20 będzie po asfaltach. No i jak już wjedziemy na Pilsko, to potem będą w zasadzie same zjazdy. Ja już mam spore doświadczenie w takiej jeździe. Tomek i Leszek raczej nie wiedzą co ich czeka. Ale powinni dać sobie radę. Zobaczymy na Pilsku. Jak będą słaniać się na nogach, to po prostu zjadą sobie żółtym albo zielonym i zaczekają na mnie. Jeśli okaże się, że dadzą sobie radę, a tak zakładam, to jest szansa, że zyskam kompanów do jazdy po górach i sponsorów benzyny. Dwie osoby oznaczają, że płacę tylko jedną trzecią. Wtedy to można się wybierać trzy razy częściej albo trzy razy dalej. Może jakaś Ukraina się uda na kolejny rok jak tam się uspokoi.

A z innych rzeczy kupiłem sobie nowy zapach.

Komentarze